Zamiast recenzji miał być tylko krótki komentarz po odcinku, bo z dobrego serialu medycznego z odcinka na odcinek robi się słaba telenowela. Ale oczywiście tradycyjnie się rozpisałam i z małego  podsumowania nici.
W tym tygodniu tylko jeden przypadek medyczny. Siostra z niewydolną nerką, która czeka na odwiedziny rodziny, w tym bliźniaczki, z którą jest mocno związana.


Nieszczęśliwy wypadek, po którym okazuje się, że zdrowa siostra ma uszkodzony pień mózgu i nie żyje. Trudna decyzja rodziców, a szczególnie matki - musi jak najszybciej zadecydować o przeszczepie. Kobieta nie zgadza się z diagnozą lekarzy, czuwa przy łóżku i ma nadzieję, że Klara w każdej chwili się obudzi.
Oczywiście w finale wszystko za sprawą empatycznej Alicji i jej siły przekonywania zmienia się i następuje happy-end z przekazaniem nerki włącznie.

Była operacja, będzie bóbr.
Chociaż przyznaje go niechętnie. Ostatnio zabiegi polegają na pokazaniu widzom fragmentu wnętrzności… a nie o to chyba chodziło.

Leon jest ojcem Alicji. Zostało to udokumentowane badaniem DNA. Ich rozmowy również zajęły sporo czasu i były całkiem udane - w sensie nikt nie używał słów “Córko”, “Ojcze”.
Wiemy już dużo o relacji mamy Alicji z Leonem. Całkiem zgrabnie to wymyślili scenarzyści.

Natomiast reszta odcinka, a przede wszystkim to co nas najbardziej interesuje -  Alicja i Maks to najsłabsze ogniwo. Szczerze mówiąc ostatnie minuty, kiedy Szymańska odpycha ukochanego ze względu na to, że ma siostrę i chorego tatę i właśnie dlatego nie chce jej skrzywdzić, bo to jej SIOSTRA! to telenowela brazylijska (lub inna Wenezuela).
Głupie to okrutnie, słabe i uważam, że z odcinka na odcinek Lekarze stają się parodią pierwszych epizodów, za które widzowie ich polubili. Nie mówię tutaj o przypadkach medycznych (aczkolwiek te również stają się coraz słabsze).

Piotr - ginekolog znikł w odmętach szpitalu zupełnie. Może Szymon Bobrowski ma inne plany zawodowe? Ale w każdym serialu medycznym chociaż na ułamek sceny widzimy jak działa inny dział i co właśnie robi jeden z naszych ulubionych bohaterów - w Lekarzach mi tego cały czas brakuje. Orda również pojawił się tylko na kilka chwil, Maks słabo  (a to główny bohater podobno?)

Jego zdanie: “Mam nadzieję, że w młodości nie znał mojej matki” rozbawiło mnie, w przeciwieństwie do tezy: “Nie będę na ciebie czekał całe życie”. - No to nie czekaj - pomyślałam - Łaski nie robisz.

Coraz słabszy ten serial. Streszczenia nie wróżą dobrze na przyszłość. Takie ckliwe przegadywanie odcinka.
I ta Alicja i jej decyzje miłosne. W zasadzie szkoda gadać…

1,5 bobra.