Niedorzeczności, brak sensu lub szczególne pochwały będę umieszczać również w kategorii serial codzienny :)
Na dzień dzisiejszy pod lupą ląduje Na Wspólnej. Dwie rzeczy zupełnie niedorzeczne i jedna pochwała.
Dla scenarzystów i fanów.

Bober ” -”  Czyli to jest głupie

- Jeśli przyłożysz chusteczkę do telefonu, to niestety żadnym cudem nie zamienisz się w Lorda Vadera. Porywacz Ignasia mówi swoim głosem przez szmatkę przytkniętą do słuchawki, my słyszymy głos, który został komputerowo zmieniony.

- Jeśli ukrywasz coś przed żoną, przyjaciółką, kolegami z pracy to pamiętaj aby zmienić nazwisko na wyświetlaczu komórki. Sławek pracuje dalej dla Anity, mimo, że w domu udaje, że robi już w nowej Agencji detektywistycznej. I balansuje po bardzo cienkim lodzie. Każdy, kto słyszy dzwonek komórki swojego ukochanego mimowolnie spogląda na wyświetlacz. Dlaczego Sławek pełnego imienia i nazwiska swojej przełożonej nie zastąpił opisem np. AGENCJA/PRACA?
A co będzie jeśli Dziedzic znajdzie się np. pod prysznicem?
Detektyw z takim słabym wyczuciem nie znalazłby chyba etatu w policji.

I ukochany Bober +

Ignaś. Dziecięcy aktor, który gra porwanego syna Brzozowskich. Kiedy tylko usłyszał o konieczności połknięcia tabletki wił się i płakał. Widać, że dziecko nienawidzi brania jakichkolwiek pigułek w życiu prywatnym. Wyszło rewelacyjnie i naturalnie.

Na bober minus zasługuje oczywiście jeszcze brak zainteresowanie się sąsiadami, którzy nagle mają dziecko. Ignaś wyje przez większość czasu ale oczywiście to znieczulica itp. :) Ja wiem, że sąsiadom przybył nowy pies - bo ściany nie są z gumy.