Wprowadzam nowy cykl.
Tutaj nie będzie mówione o product placement, bowiem powoli ta “instytucja” wycofuje się z serialowego życia.
Na dwa odcinki Przyjaciółek - Zero, drobny Apart w Drugiej szansie, czy mop w O mnie się nie martw.

Ale każdy, kto ogląda telewizje, lub musi przetrzymać bloczek w Internecie z pewnością natknął się na te cudeńka.
Najgorsze reklamy LUTEGO 2017 (ogólnodostępne).

Miejsce 3.
Rozśpiewany Linda.
T-mobile dla firm.


Gdyby jeszcze Pan Boguś zanucił cokolwiek na miarę swojego głosu i chrypy - byłoby wspaniale.
Aktor rzęzi wyuczone słowa, a przy okazji tańczy. Przy okazji wygląda nieźle i chłopaki po 50-tce powinny brać przykład.
Mam nadzieję, że pieniądze się zgadzają, bo to do czego Pana zmusili można porównać do głaskania naćpanych tygrysów w Tajlandii.


Miejsce 2 - Superduet.
Również T-Mobile.



Pani Ostaszewska w roli kobiety, która wysyła dzieciaka na kolonie zimowe. Ten luz, i “Don’t Worry Be Happy”. Cóż to za szczęśliwa rodzinka…
Hasełko innej: “Synku tylko internet oszczędzaj, żeby mamusi wystarczyło”. To jak dziecinka wyjdzie na dwa tygodnie powiedzmy, to mamunia będzie bez dostępu do sieci?
Szacun za odwyk ;)

Ostatecznie rodzicielka po konsultacji z koleżanką też załatwi dziecku osobne łącze. A synek przewraca oczkami i ma w dup*e śpiewanie z nią sloganu.
Niewychowany, rozpuszczony gnojek ;)


Miejsce 1.

Do Polski dotarł nowy serwis z filmami. I na każdym kroku Pan Vega o tym przypomina.
Po każdym Showmax.com, który pada z ust reżysera robimy w domu 10 przysiadów.
To w sumie lepsze niż picie wódki - a takie było założenie ;)
I w tym przypadku również mam pewność, że to zdanie wypowiedziane z nosa okupione było sporym przelewem.
A Pan Vega niechaj pisze scenariusze i robi coraz lepsze filmy.

Zerknijcie TYLKO na ostatnie sekundy