Jak wiecie platforma inwestuje w ciekawe projekty, które bardzo podobają się widowni i krytykom, a nawet zaczynają zbierać poważne nagrody.
Dotychczas moim ulubionym serialem był Orange is the new black. Ale po dwóch odcinkach, przez które spóźniłam się do pracy widzę, że szykuje się kandydat na przejęcie pierwszego miejsca ;)
W Narcos widzimy jak tworzyło się największe imperium narkotykowe świata prowadzone przez Pablo Escobara (po takim opisie również zastanawiałam się, czy spodoba mi się opowieść o kartelu i odwlekałam rozpoczęcie oglądania).

Niepotrzebnie.
Pilot był rewelacyjny, drugi odcinek musiałam z żalem porzucić w połowie, bo oglądając zgubiłam poczucie czasu i tak jak pisałam na wstępie spóźniłam się właśnie do pracy.
Na gorąco napiszę, że to najlepszy serial jaki widziałam w tym roku.

Produkcja jest prowadzona przez narratora - młodego policjanta z DEA, który opowiada historię powstania największego barona narkotykowego, jego imperium i działań konkurencyjnych karteli.
Dynamika jest rewelacyjna, aktorsko jest jeszcze lepiej.
Na dodatek muzyka, klimat, zdjęcia, ujęcia i… język hiszpański, którym posługują się główni bohaterowie. Wszak rzecz dzieje się w Kolumbii, ciężko wyobrazić sobie, aby bohaterowie mówili po angielsku.
Jak stworzyć fabryczkę kokainy, jak przemycać narkotyk do USA i najciekawsze - co zrobić z zarobionymi milionami dolarów?

Narcos ogląda się po prostu jednym tchem.
Za pilota bez wahania 5 bobrów.