Zrobiłam sobie delikatny półmaraton z “Nianią”, więc dzisiaj opinia przedpremierowa.
Zainteresowanych zapraszam poniżej.

Trzeci odcinek był lepszy niż poprzednicy, ale oczywiście nasza Dana jest kreowana na Superbohaterkę - Psychologa, Ratownika medycznego, odważną kobietę z temperamentem, która walczy o dobro dzieci w każdym momencie życia.

Pomogła biednej matce, a później przekonała bogatą o wartości zabawy w życiu synka.

Pochwalę Jowitę Budnik, która wcielała się w niezamożną kobietę z mocnym charakterem. Podobało mi się, że pomimo trudności życiowych scenarzyści nie zrobili z niej płaczliwej istotki, cierpiącej nad losem swoich pociech.
Było konkretnie, miło i tak… normalnie.

Impreza z pieczeniem babeczek to oczywiście strzał w dziesiątkę, a rywalizacja zawsze angażuje dzieci :)
Ale na marginesie - 200zł ledwo wystarczyłoby na opiekę animatorów. A tutaj jeszcze zakupiono balony, dekoracje, czapki kucharskie, foremki, posypki, itp.

Pawłowski i małoletnia Oliwia Dąbrowska - czyli Kaszuba z córeczką w nowej lokalizacji ;)

Tłumaczenie Mariusza wydaje się dość logiczne
. Bielizna używana do sesji fotograficznych mogła znaleźć się we wspólnym mieszkaniu.
Ale nasza bohaterka ma to w nosie. Już jest zakochana w Jacku i niekoniecznie interesuje ją ratowanie długoletniego związku.

Teraz trzeba jeszcze poinformować Monikę o wybuchu uczucia - czyli złamać jej serce.
Z drugiej strony jak kobieta przez rok nie mogła się zdecydować czego tak naprawdę chce…

Podnoszę ocenę za Jowitę Budnik i wzruszający moment “powrotu taty”.
3 bobry.