Nie wiem czy takie było zamierzenie scenarzystów, ale do Jacka nie mam już szacunku.
Żadnego i wcale.
A niby taki Pan psycholog z dużego miasta, z doświadczeniem wieloletnim, praktyką i… podobnymi bzdurami.
Wiecie co chłopaki?
Bądźcie uczciwi wobec Waszych kobiet. Bo my to naprawdę czujemy.

Gdyby to chodziło jeszcze o innego Ziutka, czy Krymka, który robi hydraulikę, czy wstawia okna do piwnicy.

Ale nie.
Na tapecie mamy psychologa. Czyli człowieka, który pomaga ludziom uporać się z problemami. I Jacuś po “Czy ty mnie jeszcze kochasz?” jak gówniarz ucieka z miejsca wypadku zamiast po ludzku zmierzyć się z sytuacją.

Wydaje mu się, że chroni chore serce Moniki, ale w przypadku jej przypadłości nigdy nie będzie dobrego momentu na wyjawienie tajemnicy o Danie.
A może już nie będzie trzeba?
Niania świetnie dogaduje się z Kubą. I niechaj tak zostanie - para pasuje do siebie i łatwo można wyobrazić sobie rodzące się w nich uczucie.

Cytując klasyka: “Podłość ludzka nie zna granic”. Ratownik dowiedział się, że dzięki jego interwencji tatuś bijący dziecko i żonę został bardzo szybko rozgrzeszony przez ciężarną połowicę.
Ważne, że chłopczyk pamięta o swoim wybawicielu.

Nie było głównej sprawy odcinka bo Dana opiekowała się Iwo, a także pomogła przemęczonej matce Tomaszka.
Ale żadnego z wątków specjalnie nie wyróżniam.

Najbardziej w Niani drażni mnie trójkąt miłosny, a przede wszystkim Jacek, który jest dużym chłopcem, a zachowuje się jak szczeniak.
Ale żadnych “ochów” i “achów” nadal nie odnotowałam.
Na deszcz za oknem jak znalazł. ;)
2 bobry - dokładam odrobinę za przystojnego prywatnego detektywa.