Jako, że to prapremiera, wszystko pod kreseczką :)

Poznaliśmy zapracowanego ojca Iwo.
W tej roli Paweł Orleański, którego nie widziałam w serialu od pewnego czasu. I stwierdzam, że wygląda naprawdę nieźle :)
Ciekawostką jest to, że w ubiegłym odcinku jego żona Joanna wcielała się w mamę Kamila.

Sama sprawa wizyty w szkole i kłótni z matką chłopczyka zupełnie mnie nie porwała. To, że dzieciak łaknie kontaktu z tatą wiedzieliśmy wcześniej.
Dana nie miała okazji się wykazać, ale może to i lepiej ;)

Dziewczyna postanowiła zerwać z Jackiem który stwierdził, że wybiera się z Moniką do sanatorium. Szczerze mówiąc zupełnie jej się nie dziwię.
Opieka - opieką, ale już wyjazdy rekreacyjne i mieszkanie w urokliwym hotelu nad morzem to odrobinę za dużo.
Zwróciłam uwagę, że rekonwalescentka większość czasu spędza w samotności. Psycholog nie dość, że pracuje,  spotyka się z ukochaną, to jeszcze zakupy imbiru zajmują mu kilka godzin (wychodził w dzień, wraca ciemną nocą).

Kuba postanowił przeprosić i udał się z Daną na tańce. I dobrze.
Tak naprawdę to właśnie oni pasują do siebie idealnie.
Układ czapla-żuraw już mi się dostatecznie znudził, więc trzymam kciuki, aby Niania w końcu zdecydowała się ostatecznie zakończyć relacje z Jackiem.

Byłam pewna, że product placement to moje ukochane lody, ale na końcu odcinka dowiedziałam się, że chodziło o pewnego mopa, na którego nie zwróciłam uwagi ;)

I szczerze mówiąc poza ośmiornicą, przystojnym Orleańskim i wyluzowanym Kubą nic ciekawego nie odnotowałam.
Serial ogląda się przeciętnie, chociaż do obierania ziemniaków, czy prasowania jest jak znalazł.
1,99 bobra