O tym jak wygląda odcinek bez Alicji i jak toruńscy lekarze potrafią wyciąć fragment płuca bez nacięcia na klatce piersiowej ;) dowiecie się z poniższej recenzji.

Dało się?
Pytanie oczywiście retoryczne. Aczkolwiek odcinek bez wątku Maks-Alicja oglądało się bardzo dobrze i mam nadzieję, że tak już zostanie.

Zacznę od razu od wielkiej wpadki. Nie wiem już czy to wpadka czy nie, dlatego poproszę chirurga o pomoc w interpretacji. Czytam od rana o metodach operacji płuc i oglądam zdjęcia (są również te robione na plecach ale widząc blizny podejrzewam, że nie obyło się bez poważnych opatrunków).
Jeśli okaże się, że po operacji płuc nie musi być żadnych widocznych nacięć przeproszę :)
Mimo, iż na planie Lekarzy pracuje sztab specjalistów medycznych dzisiaj zobaczyliśmy, że po wycięciu fragmentu płuca pacjent nie ma ani jednej blizny, nie potrzebuje opatrunków i cieszy widzów gołą klatką piersiową.
Tak po operacji płuca wyglądał Zbigniew (można kliknąć aby powiększyć).

Może jest na stronie jakiś lekarz? Być może to ja jestem w wielkim błędzie, a operacja płuc przebiega bezinwazyjnie?

Cezary Kosiński w roli pracoholika bardzo dobry, chociaż byłam pewna, że w finale rzuci pracę i postanowi więcej czasu spędzać z rodziną. Mam mieszane uczucia dotyczące snu. Ale nie przeszkadzało mi to na tyle abym mogła się czepiać.

Drugi przypadek medyczny dość oryginalny.
Zastanawiam się jednak czy obgryzając końcówki włosów przez rok dziewczyna mogła wyhodować aż tak wielki “kokon”.

Namiętny Leon oczarował mnie zupełnie.
Jacek Koman jest rewelacyjny i bardzo podoba mi się wątek jego romansu z dużo młodszą lekarką (chociaż byłam do tego bardzo sceptycznie nastawiona).
Przyłapany przez Beatkę nie stracił rezonu i zawarł z córką układ na temat mieszkania Filipa.
Apropos Filipa na dzień dzisiejszy obstawiam, że jest wyszkolonym żołnierzem, który wrócił z Afganistanu, lub agentem, który pracował w służbach specjalnych.

Orda nie podołał operacji, z Ameryki wrócił Wielicki (gdyby tak rozwijać wątki innych lekarzy byłabym zachwycona, bo Marcin Tyrol ma duży potencjał), a Alicja chce rozpocząć prace na transplantologii.

Maks wydaje się być zachwycony opieką nad Olgą, wspólnie spędzają chwile wybierając imię dla synka i wyczuwają ruchy dziecka. Kupuje “przyjaciółce” kwiaty i robi jej śniadanka do łóżka. Jak widać zapomniał już o swojej wielkiej miłości do Alicji.
Pojawia się psikus w postaci męża Rojko, który twierdzi, że jest ojcem dziecka. I mam nadzieję, że tak właśnie będzie, a los pokaże środkowy palec Maksowi.

3,5 bobra (odjęłam za wpadkę z pacjentem po operacji płuc, wszak to serial medyczny ;)