„Nie ma cwaniaka na Warszawiaka” – po odcinku 6

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że piosenką odcinka było: „Między nocą a dniem” (Makowiecki Band) ale to Łukasz Garlicki – jako pseudokibic ukradł wszystkie sceny i pozostawił relacje Agaty, Marka, Doroty i jej rodziny daleko w tyle.
Ostatnio chwaliłam Szymona Bobrowskiego, po dzisiejszym odcinku zmienia się lider w kategorii występy gościnne.

Bójki pseudokibiców w Warszawie. Napad na sklep jubilerski. Dębski broni właściciela, który – jak się początkowo wydaje – jest niewinny, pobił kibola, który go okradał.
W przeciwnym narożniku Agata i jej „gwiazdor” – czyli prowodyr, oskarżony o napad na ten sam sklep.
Szybko okazuje się, że kradzież nie była przypadkowa, a obaj panowie są braćmi.

I minuta, po minucie sprawy zupełnie się gmatwają. Ten „zły” przed laty został pozbawiony majątku po zmarłym ojcu.
Radek – właściciel sklepu postarał się aby Wiktor go znienawidził. Przepisał spadek na żonę, resztę pieniędzy zainwestował i zostawił brata bez grosza.

Finał tej historii nie jest specjalnie zaskakujący, tym bardziej, kiedy widzimy, jak kibic rozmawia z maleńkim synkiem brata. Jednak za sprawą duetu Garlicki – Grzybocki to najbardziej wzruszający wątek w Prawie Agaty jaki do tej pory widziałam.

Łukasz Garlicki w roli Wiktora – kibica był rewelacyjny. Nie wiem dlaczego do tej pory nie miał okazji zagrać właśnie takiego „cwaniaka”. Od pierwszej minuty, kiedy pojawia się na ekranie zajmuje całą uwagę widza i „zjada w butach” wszystkich, łącznie z głównymi bohaterami, którzy zbledli i odsunęli się na drugi, a może nawet czwarty plan.
Każda wypowiadana kwestia, a nawet miny i gesty były tak naturalne, że zaczęłam zastanawiać się jakim „świrem” jest Pan Łukasz prywatnie 😉 (to szaleństwo w oczach podczas rozmowy w WC!)
Tak jak pisałam – to moim zdaniem do tej pory najlepszy występ gościnny w całej historii Prawa Agaty.

Ten odcinek był inny, niż dotychczasowe. Nie było kancelarii, nie było czasu na prywatne wątki bohaterów – wszak to Sąd 24-godzinny. Jednak scenarzystom w zaledwie kilka minut udało się wstawić rozmowę Agaty z Markiem o Hubercie i co za tym idzie o zaufaniu.
Świetna scena rozmowy Dębskiego z Marią na końcu odcinka. Nie dziwię się, że jest wściekły i jednocześnie rozgoryczony. Jeszcze lepiej Leszek Lichota poradził sobie w momencie, kiedy musiał zaopiekować się synkiem klienta – po pierwsze odprowadził go do krzesła jak dorosłego 😉 aby szybko zaoferować mu prywatną komórkę i gry.

Agata znalazła pierścionek zaręczynowy, a Dorota i jej mąż dowiedzieli się, że będą mieli córeczkę. Również bardzo się cieszę, że tym razem pokazano nam więcej scen z udziałem rodziny Gawron, a przede wszystkim Wojtka (Karolak), który do tej pory grał niemowę 😉

Bardzo udany odcinek, całkowicie zdominowany przez Garlickiego.
Trochę przewidywalny finał, jednak za całokształt 4 mocne bobry.

7 odpowiedzi do “„Nie ma cwaniaka na Warszawiaka” – po odcinku 6”

  1. Jestem pod mega dużym wrażeniem Garlickiego po dzisiejszym odcinku. Zmiótł mnie kiedy napluł w mikrofon reporterom a ostatnie minuty kiedy postanowił zeznawać na korzyść brata były cudowne. Wzruszyłam się chyba z 4 razy a to mi sie na polskich serialach nie zdarza zbyt często. I córeczka Wojtka i Doroty hah. Dobry odcinek

  2. Odcinek miazga! Najlepszy jak do tej pory! Lepiej nie ujęłabym tego niż Ty adminie… 😉 Garlicki na co dzień podobno jest baaardzo nieśmiały, w czasie występów na żywo w tv taki cichutki, skromniutki, ale aktor z niego jest moim zdaniem świetny.

  3. zdecydowanie 5 bobrów! Zgadzam się z Wami mimo że nie było Kancelarii i prywatnych spraw Alicji i Marka za dużo to najlepszy odcinek w obu seriach może poza pierwszym który mnie uwiódł i sprawił że pokochałam ten serial

  4. nie będę oryginalna… Garlicki swoja gra zrobił na mnie ogromne wrażenie… te jego miny, gesty.. idealnie wczuł się w role.. bez porównania np. z poprzednia klientką, osowiałą p. Foremniak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *