Szczerze mówiąc jestem bardzo zaskoczona dzisiejszym odcinkiem. I tym razem nie na “plus”.
W ubiegłym tygodniu dowiedzieliśmy się, że Agata, a co za tym idzie cała Kancelaria ma poważne kłopoty - zostali oskarżeni o oszukanie klienta i celowe przegranie sprawy.
Do zapłaty - niebagatelna sumka 4,5 miliona złotych.

Byłam przekonana, że pracownicy Kancelarii zrobią wszystko aby obalić zarzuty. Owszem Marek znalazł firmy prawnicze, w podobnej sytuacji, Agata przeglądała dokumenty i udała się do budowlańca, który przyznał się do niecodziennej oferty mecenasa Bitnera.
Ale… No właśnie. Dlaczego nie wezwano żadnych świadków? Czemu trójka mecenasów zupełnie nie walczyła w Sądzie o swoje dobre imię?
Może wypadałoby przeprowadzić ekspertyzę pieczątki, którą został podbity kluczowy dla sprawy aneks do umowy?

Nic. Cała trójka pojawiła się na sali sądowej i została ukarana karą na kwotę 1,5 miliona.

Zamiast szukać dowodów niewinności w swojej sprawie Agata podjęła się obrony pozwanego czternaście lat temu człowieka.
Znalazła świadków, przeprowadziła analizę korytarzy w akademiku, pofatygowała się do osób, które zeznawały na niekorzyść jej klienta, a nawet przeprowadziła “eksperyment” w sklepie monopolowym.

Wątek bardzo dobry. Chociaż byłam pewna, że to mąż byłej ukochanej skazańca zamordował obie kobiety i zrzucił winę na osadzonego.
Moja wyobraźnia jak zwykle minęła się z błahą codziennością ;)

Szczerze mówiąc gdyby Agata i jej współpracownicy poświęcili tyle samo czasu na szukanie dowodów niewinności Kancelarii… hmm mogło być zupełnie inaczej. Ale przynajmniej dowiedzieliśmy się, że za wszystkim stoi mafia.

Odcinek nie był wybitny ale oglądało się go całkiem przyjemnie.
2,5 bobra.


(zmienię tytuł na cytat, kiedy odcinek zostanie wyemitowany w tvnplayer).