Recenzję znacznie skróciłam, bo moje rozmyślania i rozpiski po trzecim (a i drugim) odcinku znacznie wybiegły ponad normę ;)
A kto chciałby czytać tekst dłuższy niż wypracowanie maturalne? :)
Nadal jest kolorowo. W nowych odcinkach poznaliśmy lepiej postać byłego męża głównej bohaterki - Paweł Domagała spisuje się w tej roli bardzo dobrze (chociaż jego postać jest momentami tak przerysowana, że zęby bolą ;)
Ale jest grupa wsparcia, w postaci kolegów z piwem i chipsami, która mąci, jątrzy i podsuwa głupie pomysły.

Mąż nagle zapragnął wrócić na łono rodziny. W tym celu za pomocą kolegi szpieguje byłą żonę, odbiera jej telefon i urządza odświętną kolację przy świecach (a raczej świecy z komunii córki). Niestety jego zabiegi w postaci kanapek i piwa nie spotkały się z uznaniem. Nadal pomieszkuje za kotarką ;)

Na plus - jego  rozmowa z prawnikiem, w której poznaliśmy wszelkie detale z życia Jadwigi.
Kopanie butelki ze złamaną nogą bardzo naturalne, podobnie jak wzruszenia w momentach pojawienia się córeczek. Reszta tak jak napisałam wcześniej -  naciągana.

Krzysiek, który wywrócił się wysiadając z samochodu Pawła przed szkołą dzieci… Ależ to było słabe.
Podobnie -  kiedy dziewczynki wpadały do gabinetu posła i szczebiotały od rzeczy.

Człowiek oglądając takie scenki wie, że to bzdury i typowe “zapychacze czasu”.

Nie rozumiem decyzji Igi w kwestii pieniędzy i stałej pracy.
Kobieta, która ma dwójkę dzieci na utrzymaniu nie oczekuje pomocy od “tatuśków” dziewczynek. Kierownik hurtowni kolanek, który spłodził pierworodną wyjechał do Francji i słuch o nim zaginął. Krzysiek to wieczny chłopiec, który nie dość, że nie płaci jej w terminie alimentów, to jeszcze wykrada drobne z portfela i czyści skarbonki dzieci…

Gdyby Jadwiga miała stałą pracę i bardzo wysokie dochody mogłaby pozwolić sobie na niefrasobliwość w dziedzinie obowiązku alimentacyjnego. A my widzimy coś zupełnie przeciwnego.
Z krótkiej historii wiemy, że pracowała m.in. w supermarketach, wyżej wspomnianej hurtowni i centrach obsługi klienta.  Niestety nie ma co liczyć na jej rozwój zawodowy, ba!, nie ma co liczyć aby w jednym miejscu przepracowała więcej niż kilka miesięcy.
Bohaterka cierpi na “nadszczerość”, która objawia się dyskredytowaniem pracodawcy w oczach klientów.
Każdy człowiek na etacie wie, że obrażanie kierownictwa może zakończyć się w jeden sposób. A nasza bohaterka, po kilku, albo kilkunastu podjętych pracach dalej mówi to, co jej ślina na język przyniesie. A raczej: “Co w sercu, to na języku ;)

Nie rozumiem jej podejścia. Wybaczcie. Dwójka dzieci na głowie i brak jakiejkolwiek pomocy od strony ojców to dla mnie wystarczający powód, aby zacisnąć zęby i przynosić stałą pensję do domu.
Nie mam pojęcia jakim cudem w takiej sytuacji życiowej mogłabym być aż tak niefrasobliwa.

Mecenasik wozi się samochodem za duże pieniądze, nie może dostać kredytu, nie ma jak oddać klientce 2 tysięcy i w tym samym czasie kupuje swojej dziewczynie wymarzoną kreację ;)
Oczywiście jest bardzo uczynny, dobry i współczujący. Taki Magda M. z 2014 roku ;)

Wygranie sprawy w sądzie nie trwa zbyt długo, wszak niekiedy wystarczy dobrze przeczytać akta ;) Prawo Agaty przyzwyczaiło nas do pracy detektywistycznej, z powoływaniem świadków, szukaniem dowodów itp. W o mnie się nie martw w trudniejszych wypadkach wystarczy facebook.

Nie przepadam za obecną dziewczyną Marcina Ale chyba chodzi o to, żeby za nią nie przepadać i trzymać kciuki za jego związek z Igą.
Ja niestety nie czuję na razie żadnej chemii pomiędzy głównymi bohaterami. Mam nadzieję, że to zmieni się w kolejnych odcinkach.

Gdyby nie ostatnie minuty byłabym bardziej ostra w ocenie. Ale wyśmianie związku ze “sprzątaczką”, wypracowanie córki i rozmowa telefoniczna - sporo mi wyjaśniły.

I pomimo wszystkich wyżej wymienionych spraw, które i przeszkadzają w odbiorze - czekam na nowy epizod.
Aktorsko jest bardzo dobrze, ale scenariusz niestety już sobie nie radzi.
+ Naprawdę może być pięknie, bo role drugoplanowe są wyśmienicie obsadzone!

3 bobry.