Czy serial nadal śmieszy?
Poniżej słów kilka po prapremierze.

Serial jest śmieszny. Jednakże po drugim odcinku zauważyłam, że postacie rysowane “grubą kreską” robią się coraz bardziej karykaturalne.

Bo powiedzcie mi. Czy kobieta musi połykać kredę, czy udawać drgawki aby pobyć w szpitalu i nie obsługiwać swojej rozpieszczonej do granic możliwości rodzinki?
Ja wiem, że to miało bawić. Mnie jednak zrobiło się żal Ewy, która jest niewolnicą w domu, a pobyt w szpitalu i wycięcie wyrostka robaczkowego potraktowała jak zasłużony urlop.
Przecież jej mężczyzna nie wygląda na tyrana. Może wystarczyłaby chwila rozmowy i podział obowiązków?
Mnie sytuacja z udawaniem, że szpital jest luksusowym SPA dla matki - Polki nieszczególnie ucieszyła.

Podobnie jak kradzież kurteczki dziecięcej. Czy my kobiety jesteśmy, aż tak zakompleksione?

Ciężko mi zrozumieć rozbieranie dzieciaka w samochodzie, żeby w bluzie biegł do przedszkola. Tak jak ciężko mi zrozumieć kupowanie na cały czas rosnącą  pociechę ciuchów za kilka, grubych tysięcy…

Obie w/w sceny jakoś mnie nie rozbawiły.

Natomiast jestem zachwycona wątkiem z mamą, która uczy się korzystać z facebooka (po raz kolejny świetna Pani Kasprzyk).
+ Odprawa pilotów i cytowanie wypowiedzi Oliviera Janiaka ;)

Panie Popławskie nadal dają radę.

Za przerysowanie postaci i gagi, które niespecjalnie przypadły mi do gustu muszę odjąć.
2,5 bobra.