Kończymy przygodę z Prawem Agaty 4.
Po zapowiedziach i streszczeniach spodziewałam się dużo lepszego odcinka, nie mówiąc już o tym, że powrót Dębskiego, który miał “zrozumieć co dla niego najważniejsze” ograniczył się li i jedynie do przyniesienia Agacie jedzenia z “Chińczyka”.
I tak jak pisaliście wcześniej - scenarzyści nie zawiedli. Spotkanie pary trwało tradycyjnie kilkanaście sekund i wydarzyło się podczas końcówki epizodu.

Główna i jedyna sprawa odcinka - czyli obrona Majewskiego, który został oskarżony o zabójstwo naprawdę nijaka.
Szczerze mówiąc wynudziłam się, chociaż upierdliwy prokurator starał się podnieść dramaturgię. Pojawiła się Okońska, która z klasą pomagała Krzysztofowi i  jego była żona - Marta. Dzięki zeznaniom mamy Tośki Majewski został oczyszczony z zarzutów. Nie zanotowałam żadnych zwrotów akcji, ciekawych wątków, czy występów gościnnych.

Finał był jednak czasem rozstań i powrotów. Pożegnaliśmy się z policjantem i jego rozbrykaną córką - mam wrażenie, że na dobre znikną z życia mecenas Przybysz.
Dorota postanowiła wywrócić swoje życie i wyjechać z całą rodziną za granicę na dwa lata. Zastanowiło mnie to dlaczego ten wątek w ogóle się pojawił. Wiedzieliśmy, że Gawron szuka pracy, jednak wyjazd pojawił się właściwie znikąd, a Dorota podjęła decyzję błyskawicznie.
Wiecie dlaczego się czepiam? W przeciągu kilku minut dowiadujemy się, że jedna z głównych bohaterek odchodzi z Kancelarii i wraz z całą rodziną wyjeżdża z Polski. Ta scena trwała krócej niż jedno ze śniadań Gawronów, z piciem soku Tymbark lub zajadaniem Nutelli.

Bartek spotkał się z Justyną, która poprosiła go o pożyczkę. Dowiedział się również, że dziewczyna została wyrzucona z pracy i jest w ciąży. Ten temat pozostał otwarty i nie odpowiedział na żadne pytanie. Czy to Bartek jest ojcem dziecka? Na co Justyna pożycza pieniądze? Gdzie mieszka? Dlaczego kobieta, u której wcześniej wynajmowała pokój nazwała Janowskiego “zboczeńcem”?

Naprawdę chciałabym dawać każdej polskiej produkcji pełne 5 bobrów po każdym odcinku. Uwierzcie, że czekałam na finał, bo po wcześniejszych streszczeniach zapowiadał się bardzo ciekawie i trzymałam kciuki za powrót Dębskiego do życia Agaty. A co dostałam? Kilka, marnych sekund w finale.

Jak zauważyliście wcześniej nie daję bobrów tylko za główną parę (kilkakrotnie było 5 nawet bez obecności Marka w życiu Agaty).
Ale dla tych, którzy nie czytają całej recenzji, tylko to krótkie podsumowanie
- słaba sprawa, dziwny wyjazd, nijakie rozwiązanie w sprawie Bartka i Justyny - itp., itd. ;)

2 bobry. Ale nie tracę nadziei i byle do wiosny 2014!

*Tytuł odcinka nie jest dokładnie tytułem piosenki E. Bartosiewicz (”Opowieść”), tylko jednym, z cytatów.