„Nie zabijaj miłości” – po odcinku 6×08

Dzisiaj Okońska, czyli Pani Kożuchowska urodziła synka. Gratulujemy i przechodzimy do recenzji odcinka.
A działo się sporo.
Tych, którzy czekają na telewizyjną premierę i mają jeszcze złudzenia (np. nie czytali streszczeń) uprasza się o nie zaglądanie poniżej.

Agata poroniła.
W najtrudniejszym okresie pomagał jej ojciec, który również zawiadomił Marka o stanie jego byłej „kochanki”.
Mogę tylko podejrzewać jak trudne do zagrania sceny miała Agnieszka Dygant. Jej płacz nad utratą ciąży wzruszył mnie i rozbroił.
Silna pani mecenas i ptaszki, które kupiła do powieszenia nad łóżeczkiem dziecka. Naprawdę gula w gardle…

Ale mimo wszystko szybko się pozbierała i ruszyła pomóc Dorocie. Dziwię się, że dzień po poronieniu już była gotowa na podróż do Gdańska i występy na sali sądowej.
Oj, nie dba ta Agata o siebie i milczy. Nie tylko nie powiedziała Dorocie o tym, że znalazła się w szpitalu, ale również zatrzasnęła się mocno przed rozmową z Dębskim.
Po raz kolejny mieli mnóstwo okazji aby zamienić ze sobą chociaż kilka zdań i tradycyjnie nic z tego nie wynikło.
Tym razem zamiast patrzenia w okno – Marek spoglądał z nadzieją na hotelowe drzwi, a nasza ulubiona mecenas na łóżko.

Przydałoby się nimi w jakiś sposób potrząsnąć. Widują się w różnorakich okolicznościach i nie potrafią wypowiedzieć nawet jednego zdania o przeszłości, ciąży, wzajemnych relacjach.
Czekałam cały odcinek na dosłownie dwa, trzy zdania, a para miała okazję ku temu, aby porozmawiać bez świadków i wyjaśnić sobie kilka rzeczy.

Nic z tego.
„Milczenie jest złotem” – to dewiza głównych bohaterów Prawa Agaty (a widzów aż skręca).

Brawa na stojąco dla Wojtka, który jako pierwszy wygarnął Agacie i Markowi ich problemy z porozumieniem. „Nie potraficie się dogadać”, „To wasza wina”!
Miał rację. Gdyby Przybysz i Dębski rozmawiali ze sobą to nadal moglibyśmy oglądać wszystkich razem w Kancelarii.
Może nie byłoby Ewy i problemów Doroty?

Główną sprawą odcinka był oczywiście proces Sędzi Gawron, a w Warszawie Bartek czuwał nad resztą.
Pamiętacie psa Żabę, który zeżarł drogi pierścionek? W dzisiejszym odcinku jego Pan ponownie pojawił się w Kancelarii.
Sprawa o wypożyczenia samochodu i logiczny finał – zazdrość.
Ale jakże miło było zobaczyć Magdalenę Zawadzką i Witolda Dębickiego 🙂

Aniela pomogła Bartkowi wygrać sprawę, wyciągnęła go na wódkę i W KOŃCU wyznała co czuje!
Było sielsko, pięknie i namiętnie.
Niestety po nocy z recepcjonistką prawnik uznał, że to był błąd i najlepiej gdyby wszyscy o tym zapomnieli… Przysięgam. Szlag mnie trafił.
Nie wiem dlaczego scenarzyści tak męczą widzów metodą „kija i marchewki”. Nie wspominając już o głównej parze, nawet na kilka odcinków nie pozwolą się nacieszyć widowni miłosnymi wątkami drugoplanowymi.

Dorota przegrała proces i dostała wyrok za przyjęcie łapówki.
Nadal uważam, że to jakaś kpina. Nie znaleziono śladów jej linii papilarnych na gotówce, każdy miał dostęp do biura (woźnemu zaginęły klucze), koperta z pieniądzmi nie znalazła się w torebce Sędzi, tylko tkwiła w aktach podczas przeszukania policji. I po raz kolejny powtarzam – może gdyby chodziło o miliony, a nie 10 tysięcy złotych, to byłoby bardziej prawdopodobne. Przecież Dorota zarabia miesięcznie niewiele mniej od łapówki, którą rzekomo przyjęła i ma męża z dobrym dochodem.

Za cały odcinek – Rozpacz Agaty i Marka, który się dowiedział, ale nic z tym nie zrobił, za Bartka, który koncertowo „olał” Anielę” + występy gościnne (bardzo udane) i wydumany wyrok  –

3,5 bobra.

11 odpowiedzi do “„Nie zabijaj miłości” – po odcinku 6×08”

  1. Pewnie ze chciałabym aby Agata z Markiem byli ze sobą no ale ta ich relacja jest zupełnie inna niż w dobrze nam znanych produkcjach serialowych, dzisiaj brak ich rozmowy a zarazem emocje które z tego wynikały były jak najbardziej na plus.
    ” Duma i uprzedzenie ” ciśnie mi się na usta ale właśnie wydaje mi się że w takiej konwencji zbudowany jest ten serial 🙂 Według mnie to najlepszy z emitowanych obecnie seriali obyczajowych ale i nie tylko :)Dla mnie ok, niech trwa :))

  2. tomek ma rację. Żal mi Anieli…
    A Bartek niech się dusi we własnym sosie. Justyna, Franio i kolejni adoratorzy mamuśki…

  3. Ode mnie 4,5 bobra 😀 Jedynie minus za zachowanie Bartka po nocy z Anielą. Ale z niego burak… Za to ogromny plus leci za Wojtka. Jak na razie jest jedynym, prawdziwym facetem w tym sezonie. Czekałam na ten moment, aż wreszcie ktoś wykrzyczy w twarz Agacie i Markowi, jak się oni zachowują i że powinni się w końcu ogarnąć. Mam nadzieję, że te mocne słowa Wojtka w końcu dadzą im do zrozumienia i w końcu zmądrzeją…

  4. Magda Zawadzka świetna, ja tez się cieszę z jej występu gościnnego. Sprawa Bartka utrzymana w stylu tego co się dzieje z bohaterami Prawa Agaty.

    Bartek zachował się jak prostak. Nawet nie powiedział jej tego prosto w oczy, tylko przelatując chyłkiem przez kancelarię. Mam żal do scenarzystów że jak szybko wybuchła namiętność między Bartkiem a Anielą tak szybko ją ugasili.

    Jeśli chodzi o Marka i Agatę to jednak ciąża to poważna sprawa mogli chociaż zamienić choć jedno zdanie. Gest ojca Agaty mówił wszystko: „Trzymaj się chłopie”. Gesty, spojrzenia to domena tego serialu i jak najbardziej w tym odcinku super, ale chciałoby się czegoś więcej. Niestety rozmowność to nie domena tej pary.

    Rozumiem że Dorota w Gdańsku nie zauważa że coś się dzieje, ale teraz podczas tej sprawy dużo z sobą przebywają i nie zapyta co się dzieje z Agatą.

  5. Po tym odcinku doszłam do wniosku, że Dorota i Wojtek to jedno z naprawdę nielicznych udanych małżeństw w polskich serialach.
    Odcinek dobry, ale denerwuje mnie już ten ciągły brak rozmowy, zawsze miałam Agatę za bohaterkę inną niż te wszystkie rozmemłane Magdy M. itd., która potrafi wziąć sprawy w swoje ręce i nie zachowywać się niedojrzale, może w kwestiach zawodowych taka jest, umie się pozbierać także po ciężkich wydarzeniach, ale to, że nie potrafi jakoś załatwić sprawy z Markiem mi do tego nie pasuje. A że Marek się za to nie zabierze, to swoją drogą.
    Plus za Anielę, Wojtka i piosenkę Bartosiewicz. No i za Magdalenę Zawadzką jeszcze 🙂

  6. Wielkie Brawa dla Agnieszki Dygant ………..tak kobieta przeżywa osobistą tragedię , sama ze sobą , piekny przekaz emocji i cierpienia .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *