„Niedaleko pada jabłko” – po odcinku 4×01

TVN wyemitował pierwszy odcinek Lekarzy w prapremierze. Nie mam pojęcia jak ta produkcja chce konkurować w niedzielne wieczory np. z „Ranczo”, kiedy fani mogą już dzisiaj zobaczyć epizod online.
Ale to nie moja stacja i nie moje decyzje. Wahałam się i chciałam poczekać do przyszłego tygodnia, jednak zwyciężyła ciekawość 😉
Dla wszystkich, którzy już widzieli kilka słów poniżej.
Recenzja zawiera spoilery.

Małaszyński odszedł z „Lekarzy”. Wiedzieliśmy o tym już od dawna, jednak pierwszy odcinek nie pozostawia złudzeń. Produkcja pozbyła się głównego bohatera szybko i bezboleśnie.
Mam nawet wrażenie, że scenarzyści niezbyt lubili Maksa Kellera. W zasadzie to więcej łez wylano przy okazji śmierci pacjentów w poprzednich sezonach, niż w premierze czwartej serii, kiedy widownia żegnała się z jednym, z ulubionych bohaterów.

Widzimy jakieś szczątkowe resztki żałoby Alicji, która pochłonięta opieką nad dzieckiem odwiedza grób i przyjmuje kondolencje od kolegów z pracy.
Jaka to musiała być wielka miłość aby w momencie śmierci Max zamiast „Zawsze Cię kochałem”, „Zawsze będę przy tobie” z trudem wyrzęził: „Zaopiekuj się Kubą”.
Teraz wybitna Pani chirurg jest na urlopie i opiekuje się troskliwie synem swojego prawie byłego męża, z inną kobietą.

Szkoda, że nie było scen chociażby pogrzebu.
Pożegnaliśmy głównego bohatera bez łez i smutku. Owszem w szpitalu wszyscy deklarują, że brakuje im Maksa, jednak są bardziej zajęci prawem jazdy, jedzeniem ekologicznych jabłek, a przede wszystkim operacją domino.

Operacja zapowiada się ciekawie. Wiemy jednak, że niebawem sytuacja się skomplikuje, kiedy jeden z dawców odmówi oddania nerki Romom. Ale to za tydzień.
Dzisiaj poznaliśmy syna Karkoszki i zarazem nowego ordynatora, którego nikt nie lubi.

Uwielbiam Mecwaldowskiego, dlatego błagam o zmianę fryzury 😉 Aktor wygląda okropnie, a pamiętając chociażby „Usta usta” wiem, że Pan Wojciech JEST przystojnym mężczyzną.

Szczerze mówiąc wynudziłam się.
Oglądając zaczęłam porządkować biurko, co nie jest dobrą rekomendacją 😉
Trochę romansu Leona, kilka minut z Wanatem od którego odchodzą pacjentki i sekundy z miłosną relacją Filip-Beata.

Jestem zła. Kiedy w serialach zagranicznych umiera główny bohater widzowie płaczą wraz z jego najbliższymi lub są zszokowani decyzją scenarzystów.
Maks Keller nie żyje i w zasadzie nikogo to nie obchodzi.
Pojawienie się Marka Siudyma jest plusem, chociaż za kilka sekund na ekranie nie dam bobra.

1,5 bobra.
Zmarnowany potencjał. Podoba mi się jednak pomysł na operację (podobna była w Chirurgach).

6 odpowiedzi do “„Niedaleko pada jabłko” – po odcinku 4×01”

  1. A mnie się odcinek podobał.Też spodziewałam się rozpaczy, łez i żalu po śmierci Maksa ale z drugiej strony takie to jest obcesowe, tyle tego jest w innych serialach.A tu taki szok.Znowu zobaczyliśmy silną Alicję z pierwszego sezonu, ja myślę że ona cierpi i to bardzo tylko stara się to w sobie dusić.I myślę że Nie trzeba wylewać łez żeby być w rozpaczy.To może być jakiś rodzaj szoku, różnie ludzie przechodzą żałobę.czytałam streszczenia kolejnych odcinków z których wynikalo że Alicja nie może sobie poradzić z żałobą po Maksie.
    Odcinek moim zdaniem smutny!
    3 bobry!

  2. Z tym, że nikt nie lubi Karkoszki Jr. to mi się wydaje nie jest akurat do końca prawda. Widać jakieś wsparcie ze strony Krzyśka, który nawet mu doradził, jak mógłby przekonać do siebie Elżbietę. Leon też mi się nie wydaje wrogo nastawiony, raczej ostrożny. Choć nigdy nie oglądałam serialu ze względu na Alicję i Maksa, a Keller nie należał do jakichś uwielbianych przez mnie bohaterów to zgadzam się, że jego odejście zostało przedstawione bardzo ‚po macoszemu’. Zaciekawił mnie młody Karkoszka, po pierwszym odcinku trudno go rozgryźć, ale można stwierdzić, że na pewno nie ma luzu swojego ojca 🙂 U Basi i Leona na razie sielanka, nawet mu kanapeczki do pracy robi ;). Krzysiek z Elą też jak widać wyszli ‚na prostą’ po nieciekawym zakończeniu sezonu, mam nadzieję, że będą rozwijać ich wątek. Jak nie przepadam za Wanatem to szkoda mi go było, to jednak naprawdę dobry lekarz, a kariera mu się sypie. Ciekawe kiedy i czy wyjdzie w ogóle na jaw, że to żona go tak załatwiła? Bardzo interesująco zapowiada się ta operacja, pomimo różnych niedociągnięć jednak całkiem niezły odcinek.

  3. intryga zony Wanata na pewno wyjdzie na jaw 🙂 nie możliwe żeby nie wykorzystano takiego potencjału.. swoją drogą ten watek jest nietypowy.. nie powiela schematu jak wszelakie amnezje itp.

  4. Nie rozumiem tego, jak połowa szpitala ma gdzieś śmierć Maksa, skoro on tam pracował dłużej niż Alicja, wszystkich znał. Powinni pokazać chociaż pogrzeb, skoro Olga go nawet miała. Nie poświęcono wystarczająco dużo uwagi bohaterowi, którego widzowie pokochali

  5. spóźniłam się 10min na ten odcinek, i byłam w szoku, było już po wszystkim.. zastanawiałam się jak to możliwe.. może było jakieś przejście w czasie? „pół roku później”.. czy coś w tym stylu? bo w innej sytuacji nie rozumiem kompletnie.. choćby właśnie Jivana.. przecież byli przyjaciółmi.. widzieliśmy już jak Jivan walczy o życie dawnego przyjaciela i jak przezywa jego śmierć a tutaj? a pozostali? jakby nigdy nic.. a dobrze pamiętam wywiad gdy zaczynali kręcić ten sezon, gdzie Szymon Bobrowski mówił, że wszyscy przeżyją traumę, nic już nie będzie takie same.. itd.. nie wygląda na to.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *