„Nietutejsza, co?” – po odcinku nr 2

Drugi epizod był lepszy od pierwszego.
To co mi przeszkadzało w pilocie – czyli za mało bieszczadzkiej „widokówki” zostało nadrobione.

A sceny z niedźwiedziem! Jak dla mnie rewelacja. Chyba jeszcze nigdy w polskim serialu nie widziałam tak dobrze zrealizowanych ujęć z niebezpiecznym zwierzęciem.
Muszę doczytać jak ekipie udało się to nakręcić.

Porównałam sobie to szybko do sceny w jednym, z ostatnich odcinków „Ranczo” i sławetnymi bykami.
Tym razem „misio” nie był animowany 😉

Chociaż to sytuacja dość hipotetyczna – nie mam pojęcia jak w górach bronić się przed takim zagrożeniem. Każde ujęcie mi pasowało – łącznie z chwilami po całej „akcji”.
Wejście niedźwiedzia do rzeki. Zdjęcia, ujęcia i strach w ludzkich oczach – świetne.

Reszta na szybko, bo pisząc elaboraty nie nadążę z innymi serialami (które trzeba w końcu oglądnąć).

Prokurator jest irytująca, zimna i bezczelna – ale jest profesjonalistką.
Jak myślicie skąd wzięły się paczki z pieniędzmi w komputerze Wiktora? Suma zdecydowanie imponująca.
Ale ja wierzę Rebrowowi.
Okazuje się, że Adam – świeży ojciec – zdecydował się wychowywać syna innego mężczyzny. Szkoda, że tak mało Pana Topy. Dziwne smsy, niewiadomego pochodzenia? Interesująco.

Krótka rozmowa przemytników nie pozostawia złudzeń. Za bombą stoi ktoś zupełnie nowy, o którym jeszcze nie mamy pojęcia. Albo już go znamy, ale jeszcze nie wiemy, że byłby zdolny do takiego okrucieństwa.

Na duży plus wszystkie sceny z Łuczakiem. Jacek Lenartowicz zakasował konkurencję. Od momentu polowania, przez łeb jelenia moczący się w wannie, po picie bimbru, przeklinanie i wyjazd na zupełne odludzie. Nawet opowieści o spalonych spodniach kolegi dały radę.
Rubasznie i swojsko.
Pomyślałam sobie nawet, że chciałabym właśnie z taką osobą pojechać w Bieszczady. Posłuchać ciszy, posiedzieć przy piecu, w grubym, gryzącym swetrze i napić się czegoś z metalowego kubka. Może niekoniecznie chodzi mi o wysokoprocentowy, swojski trunek. Ale jak mus to mus. Taki przyjaciel i takie okoliczności mogłyby mnie zmusić nawet do skosztowania bimbru 😉

Wataha mi się podoba.
A, żeby nie było tak miło to mam naprawdę spore zastrzeżenia do dźwiękowców. Dialogi – chociażby z Lenartowiczem przewijałam bo naprawdę nie mogłam w kilku momentach dosłyszeć co on mówi.

Za drugi odcinek 4,5 bobra.


Ciekawa jestem co będzie dalej, bo w tle mignął jeden, z najlepszych polskich aktorów. Marian Dziędziel.

10 odpowiedzi do “„Nietutejsza, co?” – po odcinku nr 2”

  1. Po pierwszym odcinku czułam niedosyt. Drugi odcinek, więcej dobrze skonstruowanej akcji. Serial rozkręca się w dobrym kierunku. Świetne role drugoplanowe. Niestety gra p. Aleksandry Popławskiej jest taka sama jak w Przyjaciółkach , co mi bardzo przeszkadza. Surowa jędza i nic poza tym. Druga P. Popławska , mimo zawodu jaki pełni , bardzo ciepła , na plus. Wydaje mi się, że Ewa coś kombinowała, była pracownikiem operacyjnym , ale dla kogo pracowała i po której była stronie o tym pewnie w dalszych odcinkach. Niestety na „Zbrodni ” wynudziłam się i sobie odpuszczam.

  2. Ja tam po pierwszym odcinku niedosytu nie czułem. Odcinek był zaproszeniem, ukazaniem rąbka tajemnicy do tej świetnej, jak widać, produkcji. Nie brakowało mi też landszafcików bieszczadzkich, bo zawiązywała się akcja.

    Odcinek drugi. Robi się ciekawie. Widać, że fabuła ma drugie dno. Ewa, jestem przekonany, że przeżyła (znaleziony kolczyk). Jako pracownik specsłużb została wciągnięta w rozpracowanie szajki przemytników i tym samym Rebrowa i tu mi gościa zwyczajnie żal. Myślę też, że podobną rolę pełnił Grzywa. Stąd zarzuty żony o romans z Ewą. Póki co, zobaczymy.

    A tak w ogóle to, jak pisałem, serial jest napisany i zrobiony świetnie. Dialogi, zdjęcia, aktorstwo. Najlepsza partia we wsi – Mister Polski przy nim to pikuś;) „Co się stało? Misio na nas wyleciało”:) Klimat prowincji trąci prozą Stasiuka. W Watasze jest wszystko, czego oczekuje widz, moim zdaniem, od dobrej produkcji. Poza wymienionymi walorami jest sensacja, humor, piękno i realizm prowincji. 4,5 bobra:)

  3. Ja również jestem zachwycona. Świetny odcinek, co do niedźwiedzia,Lichota opowiadał, że to stary niedzwiedź, sprowadzono tez drugiego, młodego, który miał za zadani straszyć tego starego niedźwiedzia.. i w rzeczywistości to stary uciekał przed młodym a ni gonił aktorów, tak czy tak, byłam w szoku, jak oni byli blisko.. podczas opowieści Lichoty nie przeszłoby mi przez myśl, że to wszystko będzie tak blisko.. a scena w wodzie.. szczena opada.. teraz dobrze rozumiem strach tej drugiej aktorki, była tak spanikowana, że zagrała tylko dlatego, że cała ekipa okłamała ją, że na planie jest jakaś osoba z bronią, która w razie czego od razu unieszkodliwi niedźwiedzia..choć w rzeczywistości nikogo takiego nie było. Więc jestem pewna, że strach nie był tutaj tylko udawany.

    Jestem powalona grą Lenartowicza.. lepiej nie mogli zagrać tych scen!! oczywiście też czasem mam problem z dźwiękiem, ale to standard w polskich filmach czy serialach. Pamiętam co było np. w Paradoksie.

    Pan Zieliński mnie już tak nie irytował w drugim odcinku jak w pierwszym.

  4. Oświećcie mnie tylko w jednym, bo albo coś przespałam albo jestem za głupia 🙂

    Wydawało mi się, że w pierwszym odcinku do Rebrowa przyjeżdża siostra z ich ojcem. W wyniku wybuchu bomby ojciec tez ginie. Późnij dziwiło mnie, że Rebrow praktyczni całkowicie skupił się na śmierci ukochanej, co można zrozumieć, ale żeby ani słowem czy gestem nie wspomnieć o zabitym ojcu? jakby to wszystko nie istniało. Zresztą siostra pyta go w drugim odcinku czy chociaż był na grobie ojca.

    A w rozmowie z Rebrowem w „pustelni” mówią coś o ojcu tak jakby żył. Coś o jego przyjeździe do tej leśniczówki. Nie potrafię dziś już dokładnie przytoczyć tej rozmowy, ale od razu podczas oglądania mnie to zaskoczyło. O czym oni mówią skoro ojciec nie żyje.

    To w końcu to jego ojciec zginął czy nie to nie był jego tato?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *