„No umów się z burakiem” – po odcinku 3

Rywalizacja na linii Max-Piotr nasila się. Tym razem młoda lekarka została porównana do papierosa, którego każdy z Panów mocno pożąda.
Ale czy papieros również chce być z którymś z Panów? Tego jeszcze nie wiadomo.

Dzisiaj będzie krótko, bo odcinek zdominowały dwa przypadki medyczne.
Po pierwsze inteligentny chłopiec – Karol, z biednej, wielodzietnej rodziny, po przeszczepie nerki.
Dzieciak uważa, że jego pobyt w szpitalu pomoże jego rodzeństwu, dlatego postanawia przestać brać lekarstwa.
Alicja mocno angażuje się w przypadek, a kiedy dowiaduje się, że rodzina nie ma komputera ani dostępu do internetu szybko nawiązuje współpracę z Fundacją, która wspiera biedne, mądre dzieci. Niestety jak to w Polsce najczęściej bywa – chłopiec trafia na listę potrzebujących. Dobrze, że jest Max i jego znajomości z wolontariatu. Czyli tradycyjnie wszystko odbywa się „po znajomości”.

Drugi przypadek to więzień, który połyka kotwicę tylko po to aby zdiagnozować u niego raka. Akurat ten przypadek trwa tylko kilka minut w skali odcinka i przerzuty nie zwiastują happy-endu.

Trochę bez emocji na sali operacyjnej, brak krwi (ale nie chcę brzmieć jak nawiedzona Małgorzata Foremniak w Mam talent 😉
Zdecydowanie Lekarze przyzwyczaili nas już do wysokiej formy podczas operacji – i dzisiaj tego mi brakowało (ale już niebawem podejrzewam, że wyląduje na niej Leon, który „niby” skarży się na wrzody).

Ten odcinek poświęcono na promocję miasta Toruń – dlatego Alicja biegała wśród urokliwych kamienic, mostów i gołębi.
Wątkiem komediowym były zmyślone urodziny Maxa – z ciekawym zakończeniem.

Pojawił się Krzysztof. Z propozycją stażu dla Ali, z przeprosinami i prośbą o powrót. Miałam wrażenie, że nowa lekarka w Toruniu nie była dostatecznie zakochana w swoim promotorze, kiedy po jednej rozmowie zdecydowała się zerwać z życiem w Warszawie. Oczywiście stwierdziła, że nie znała człowieka, z którym była dotychczas związana i kończy z nim ostatecznie.
To takie uproszczenie miłosnego wątku, który widzieliśmy w pierwszym odcinku ale jak inaczej Alicja na stałe znalazłaby się w Toruniu?
Proste wyjście dla scenarzystów, którzy w tym momencie osadzili bohaterkę w serialu. Po kilku latach związku w końcu jest wolna i gotowa na kolejnych adoratorów. A tych akurat nie brakuje.

Miało być krótko więc kończę. Może za dużo spodziewałam się po tym epizodzie, może miałam inne wyobrażenie o zakończeniu starego, długoletniego związku, kiedy wiem, że Lekarze kręcą kolejny sezon.
+ Kiedy już wiadomo o tym, że Dyrektor szpitala i Krzysztof mają wspólną przeszłość podejrzewam, że syn Elżbiety może być również synem Florczyka.

2 bobry.

8 odpowiedzi do “„No umów się z burakiem” – po odcinku 3”

  1. Adminko, ale jak się niby mieli rozstać? Po kawałku przez kilka miesięcy? Przecież on totalnie zawiódł jej zaufanie! To nie była jakaś błahostka, którą można wybaczyć po kilku cichych dniach, tylko intryga, mająca na celu zaprzepaszczenie jej kariery.

  2. Powiem szczerze od tego odcinka spodziewalam się wiecej. A tu okazalo sie, ze kazdy z lekarzy w Polsce od Żmijewskiego z na dobre i na złe do Małaszyńskiego robi dokladnie to samo, czyli pomaga biednym dzieciakom. Troche mnie to wkurzylo. czekalam na tą recenzję i czekałam na powrót krzysztofa. Biednie to wyszło alicja od razu powiedziala, ze nie wraca do Warszawy ,no ja myslę skoro w Toruniu jest taki mega wypasiony szpital szczescia i kilku przystojnaikow ktorzy chca z nia byc. Po co jej stary krzysio. Ale po latach zwiazku, z przerwa na kilka dni, moze kilka tygodni nie zapomina sie o swoim facecie zupelnie. Bylym facecie ale zawsze. Szkoda ze taki szablon po raz kolejny.

  3. Kola, nie mogę się z tym zgodzić. Ja po czymś takim nie chciałabym faceta więcej oglądać na oczy, a co dopiero z nim rozmawiać.

  4. On zawiódł jej zaufanie to nie ulega wątpliwości. Ale zgadzam się z kola – szczerze powiedziawszy kobiety, które są zakochane i w szczęśliwych związkach od kilku lat potrafią wybaczyć więcej niż tylko to. Ok, z premedytacją odsunął ją od specjalizacji ale szybko to naprawił, pokajał się, przeprosił, wyznał prawdę. Jakoś za szybko scenarzyści zakończyli jej przygodę z Warszawą. W Toruniu musi walczyć o staż, w Warszawie już go otrzymała (na wymarzonej transplantologii) ona jednak bez chwili wahania odrzuca ofertę wymarzonej pracy. No nie mów Ines, że to jest przemyślana decyzja 🙂 Ale rozumiem, że Alicja musi zostać w Toruniu, bo przecież tytuł serialu to „Szpital Alicji”, a nie np.”Szpital Maxa” 😉
    Ps. Uważam, że inne bohaterki TVNowskich produkcji i ich „nowe” życie trochę zgrabniej wytłumaczono. Ankę zostawia mąż, który od lat kocha inną kobietę, a Agatę ukochany oszukuje na dużą sumę pieniędzy, pozbawia pracy, mieszkania itp. Tego na pewno nie można facetowi wybaczyć.

  5. mi sie odcinek też średnio podobal własnie ze wzgledu na watek z chlopcem ktory zajal caly czas lekarzom i nie było miejsca na pokazanie jak mezczyzni walcza o alicje jak rodzi sie uczucie i przyjazn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *