Rywalizacja na linii Max-Piotr nasila się. Tym razem młoda lekarka została porównana do papierosa, którego każdy z Panów mocno pożąda.
Ale czy papieros również chce być z którymś z Panów? Tego jeszcze nie wiadomo.

Dzisiaj będzie krótko, bo odcinek zdominowały dwa przypadki medyczne.
Po pierwsze inteligentny chłopiec - Karol, z biednej, wielodzietnej rodziny, po przeszczepie nerki.
Dzieciak uważa, że jego pobyt w szpitalu pomoże jego rodzeństwu, dlatego postanawia przestać brać lekarstwa.
Alicja mocno angażuje się w przypadek, a kiedy dowiaduje się, że rodzina nie ma komputera ani dostępu do internetu szybko nawiązuje współpracę z Fundacją, która wspiera biedne, mądre dzieci. Niestety jak to w Polsce najczęściej bywa - chłopiec trafia na listę potrzebujących. Dobrze, że jest Max i jego znajomości z wolontariatu. Czyli tradycyjnie wszystko odbywa się “po znajomości”.

Drugi przypadek to więzień, który połyka kotwicę tylko po to aby zdiagnozować u niego raka. Akurat ten przypadek trwa tylko kilka minut w skali odcinka i przerzuty nie zwiastują happy-endu.

Trochę bez emocji na sali operacyjnej, brak krwi (ale nie chcę brzmieć jak nawiedzona Małgorzata Foremniak w Mam talent ;)
Zdecydowanie Lekarze przyzwyczaili nas już do wysokiej formy podczas operacji - i dzisiaj tego mi brakowało (ale już niebawem podejrzewam, że wyląduje na niej Leon, który “niby” skarży się na wrzody).

Ten odcinek poświęcono na promocję miasta Toruń - dlatego Alicja biegała wśród urokliwych kamienic, mostów i gołębi.
Wątkiem komediowym były zmyślone urodziny Maxa - z ciekawym zakończeniem.

Pojawił się Krzysztof. Z propozycją stażu dla Ali, z przeprosinami i prośbą o powrót. Miałam wrażenie, że nowa lekarka w Toruniu nie była dostatecznie zakochana w swoim promotorze, kiedy po jednej rozmowie zdecydowała się zerwać z życiem w Warszawie. Oczywiście stwierdziła, że nie znała człowieka, z którym była dotychczas związana i kończy z nim ostatecznie.
To takie uproszczenie miłosnego wątku, który widzieliśmy w pierwszym odcinku ale jak inaczej Alicja na stałe znalazłaby się w Toruniu?
Proste wyjście dla scenarzystów, którzy w tym momencie osadzili bohaterkę w serialu. Po kilku latach związku w końcu jest wolna i gotowa na kolejnych adoratorów. A tych akurat nie brakuje.

Miało być krótko więc kończę. Może za dużo spodziewałam się po tym epizodzie, może miałam inne wyobrażenie o zakończeniu starego, długoletniego związku, kiedy wiem, że Lekarze kręcą kolejny sezon.
+ Kiedy już wiadomo o tym, że Dyrektor szpitala i Krzysztof mają wspólną przeszłość podejrzewam, że syn Elżbiety może być również synem Florczyka.

2 bobry.