“Hotel 52″ został skasowany rok temu. Polsat wziął pod uwagę prośby fanów (i stan błogosławiony aż trzech aktorek z serialu “Przyjaciółki”) dlatego możemy oglądać nowe odcinki - jednak bez udziału głównej bohaterki.

Wiedzieliśmy, że w siódmym sezonie zabraknie Laury Samojłowicz - serialowa Natalia postanowiła robić zagraniczną karierę (nie ubolewałam nad tym specjalnie, tym bardziej, że ostatnio scenarzyści nie mieli pomysłu na jej pobyt w Hotelu 52).

Kilka słów, po dwóch odcinkach poniżej.

Scenarzyści nie przeczytali moich pomysłów na ożywienie 7 sezonu (może kolejne odcinki mnie jeszcze zaskoczą ;) i nadal w hotelu brakuje wątków komediowych (które dodawały tej produkcji kolorytu).
Pojawili się goście (Tomasz Karolak - pomysł na niedorosłego 40-latka, który po latach dowiaduje się, że jest ojcem - udany) i kobiecy duet Julia Rosnowska i Beata Ścibakówna (przeciętny, tym bardziej, że Julia nie wygląda na kobietę, która od lat stara się o dziecko i śmiało może grać nastolatkę ;)

Najważniejsze zmiany zaszły w życiu pracowników.
Artur wrócił do Polski i szuka nowego menadżera. Wydaje się, że na to stanowisko idealnie pasuje konsjerż - Tomasz, który zajął się hotelem pod nieobecność Natalii i zbiera pochwały od pracowników.
Ta rola Filipa Bobka nie należy do moich ulubionych (momentami wygląda na mocno znudzonego). Podobnie jak jego związek z Sarą (ale nie będę się powtarzać). Cała nadzieja w Weronice Rossati, która może zdrowo namieszać i rozkręcić wątek.

Marta rozwiodła się z Kubą i zaprzyjaźnia się z Igorem. Żałuję, że w holu nie pojawi się więcej Paweł Tomaszewski w roli bellboya, pożegnaliśmy się z jedną, z ciekawszych postaci.
Igor wychowuje dziecko obcego mężczyzny, podczas gdy jego “ukochana” podróżuje po świecie i szuka… (no właśnie nie wiem dokładnie czego ;)

Andrzej i Iwona mieszkają nad morzem, gdzie prowadzą pensjonat. Zapożyczyli się na otwarcie interesu, który nie przynosi zysków. Nie mam pojęcia dlaczego w takiej sytuacji muszą oddać US aż 20 tysięcy złotych.
Pojawia się wątek mafii, która szantażuje Wysockiego (trochę za dużo tych szantażystów w polskim serialu - nie uważacie?) W kolejnych odcinkach obawiając się o życie rodziny Andrzej zostanie szpiegiem w Warszawie.

Postać Lucy, podobnie jak pokojówki Joli - bezbarwna. Znikła również kierowniczka sali - Beata.

Na wyróżnienie zasługuje kuchnia, myślę, że produkcja powinna bardziej rozkręcić wątki Żeni i Leszka, a nie skupiać się tylko na Łukaszu.

Hotel 52 to mocno odgrzewany kotlet - mam jednak nadzieję, że kolejne epizody udowodnią, że da się go strawić z przyjemnością, a przystojni mężczyźni w obsadzie to nie wszystko.
Więcej humoru!
Czekam na kolejne odcinki :)

Po dwóch odcinkach 2,5 bobra.