O mnie się nie martw 2×04 – „Judaszu na czole podgolony!” – po odcinku

Kaszuba w końcu dowiedział się kto stoi za filmikami umieszczanymi w internecie. Okazało się, że mściciel czekał dwa lata, aby w końcu pokazać Marcinowi jak niesprawiedliwe publikacje w mediach mogą zniszczyć życie.
Mam nadzieję, że mecenas, który zrozumiał swoją pychę pomoże lekarzowi oczyścić się z zarzutów, lub chociażby zmniejszyć wymiar kary.

Pojawił się francuski ojciec Helenki.
Na razie odbieram tego bohatera bardzo pozytywnie – specyficzny akcent i łamańce językowe jak najbardziej na plus.

Iga na studiach dowiedziała się, że wygląda jakby urwała się z imienin cioci i poznała nowego kolegę.
Po raz kolejny „spięła” się z Martą. Ale te utarczki słowne pomiędzy sprzątaczką, a asystentką już mnie nudzą.

Miałam napisać, że Krzysiek był wisienką na torcie, ale to byłoby grube niedopatrzenie. Bo po raz kolejny uważam, że Paweł Domagała „robi całą robotę” w O mnie się nie martw.
Naprawdę uśmiechałam się w każdej scenie, w której pojawiał się eks mężuś.
Krzysiek jest singlem i rozwodnikiem, a zachowuje się jakby wszystkie poznane w przeszłości kobiety były jego własnością. Do Ingi dołączyła platynowa Paulinka.
I chociaż Małecki nadal walczy o powrót byłej żony i wyrzucenie z jej życia mecenasa, nie chce aby ktokolwiek inny był ważny dla jego córeczek, to jednocześnie uważa, że miał „przerwę” z kochanką, którą obecnie przejął jego najlepszy kumpel.

I francuskie jarząbki i rozmowa o stylizacji, kończąc na wtargnięciu do Kancelarii z lalkami, co każdy mężczyzna powinien zrobić w swoim życiu 😉 Rewelacja!

Krzysiek jest wariatem konkretnym, ale w jednym ma rację. Ewa naprawdę wygląda na zmęczoną. Ja rozumiem przyjaźń, ale odbieranie dzieci koleżanki ze szkoły, karmienie ich i wspólne odrabianie lekcji powinno należeć do rodziców.
Ciekawa jestem co pocznie Iga, kiedy Ewa zapragnie pójść do pracy, a swojego synka odda do żłobka…

I teraz konkretnie. Gdyby nie wszelkie sceny z Krzyśkiem O mnie się nie martw byłoby serialem bardzo, bardzo słabym. Bo mnie naprawdę irytują sprzeczki w Kancelarii o sprzątaniu i kompetencjach, które są wałkowane od pierwszych odcinków. Podobnie jak męczona po raz setny niechęć Tomasza do mecenasa Kaszuby.
Dziwne, że Wiktor nie osiwiał. A przepraszam bardzo 😉 To jednak się stało.

Serial na Krzysztofie się opiera i bez Krzysztofa byłby zupełnie nieciekawym przypadkiem.
Za czwarty epizod, w którym również uwzględnię bobra za wyjaśnienie sprawy z szantażystą – 3,99 bobra.

9 odpowiedzi do “O mnie się nie martw 2×04 – „Judaszu na czole podgolony!” – po odcinku”

  1. Największym minusem jest główna bohaterka, która swoje sprawy uważa za pępek świata. Kaszuba ma naprawdę bardzo duże problemy i ona o tym wie, ale woli mu zawracać głowę kłopotami, które sama sobie sprawiła. Mogła sądownie odebrać prawa rodzicielskie ojcu Helenki, tak samo łaziła za Kaszubą w sprawie głupiej matki Ewy. Bardzo dobrze, że wreszcie na nią tak naskoczył.

  2. A ja pozwolę sobie nie zgodzić się z opinią Adminki, że tylko Krzysiek robi dobrą robotę. Za trochę to scenarzyści przeszarżują z obecnością postaci na ekranie, co spowodowane jest zapotrzebowaniem widowni na Pawła Domagalę. Nie wiem, czy to jest wariat konkretny, jak napisałaś Adminko, czy już, z całym szacunkiem do Pawła Domagały, idota wyeksploatowany;) Marcin, dotąd król życia, ma problemy, których się nie spodziewał i którymi nie potrafi się podzielić. Dziecko zimnego wychowu inteligencji warszawskiej, niezależnie od PESELU, musi sobie poradzić samo;) Uważam, że Stefan Pawłowski ma niełatwe zadanie aktorskie, ale wychodzi na duży plus:) Jedynie Iga i mecenas Zarzycki – świetna rola Zielińskiego potrafią jakoś rozerwać maskę Kaszuby. Tak naprawdę to Marcin dopiero teraz zaczyna dojrzewać. Zdawać sobie sprawę, że zawód adwokata to ogromna odpowiedzialność za życie oskarżonego. I mam nadzieję, że właśnie dzięki Idze ujrzymy metamorfozę bawidamka i bonvivanta Marcina K. w fajnego faceta, jakim stopniowo się staje. Odnośnie Filipa B., jak na razie, niczego pozytywnego w tej postaci nie zauważyłem. Poza tym, że zjawiając się po siedmiu latach z ogromnym bukietem róż i mając nadzieję, że zastanie byłą ukochaną usychającą z tęsknoty za nim, wyszedł raczej na idiotę;) Za odcinek – 4 opaśne (tłuste) bobry:D

  3. Kolejny odcinek bardzo mi się podobał, ale to na razie jest przedpremiera więc poczekam na recenzję tutaj 🙂

  4. A jeśli chodzi o całokształt to również zgodzę się ze zdziśkiem. Serial to nie tylko Krzysiek l, chociaż bez niego odcinki nie miałyby swojego uroku. Dla mnie on jest właśnie taką pokaźną wisienką na torcie 🙂

  5. * i chociaż bez niego odcinki nie miałyby swojego uroku to dla mnie on jest właśnie taką pokaźną wisienką na torcie. 🙂 eh to pisanie na telefonie

  6. Ja to podobnie jak zdzisiek (zdaje się, że nie pierwszy raz się już z Tobą zgadzam :)). Adminko jakoś nie mogę zrozumieć Twoich zarzutów. Wszystko się trzyma kupy, fakt, że Domagała wymiata ale podobnie jak zdzisiek trzymam kciuki, żeby z nim nie przeszarżowali, bo o to łatwo. Pamiętam, że takie miałam w pewnym momencie wrażenie w stosunku do Violetty z „Brzyduli”. Ta granica między w sam raz a za dużo jest cieniuteńka. Na razie jest w porządku. Ale to nie tylko Domagała, sam Domagała nie dałby rady dźwignąć całości… Denerwuje mnie tylko pani Curyło, ale to pewnie dlatego, że generalnie nie trawię Zielińskiej. Cała reszta mam wrażenie super wyważona między przerysowanym komicznym, wesołym a poważnym czy smutnym. Oczywiście wszystko razem dalekie od rzeczywistości ale na moment oderwania się od niej w piątkowy wieczór – w sam raz. Czy ja dobrze zauważyłam, że teraz odcinki są nieco dłuższe? (mam wrażenie, że te pierwsze trwały około pół godziny, teraz prawie 45 min)

  7. Sylwio,

    masz rację odnośnie granicy przegięcia komediowego:) Trzeba mieć nadzieję, że tak samo jak w „Brzyduli” – seriale łączy osoba tego samego reżysera – Filip Zylber zapanuje nad „dzikością” Krzyśka;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *