O mnie się nie martw 2×05 „Ty winniczku niedosmażony” – po odcinku

Jeśli martwiliście się o Krzysztofa, który zaczął mocno szarżować w poprzednich odcinkach – nie ma powodu. Pojawiła się sąsiadka i nauczycielka dobrego wychowania. W roli Pani Irenki genialna Hanna Śleszyńska.
Nie tylko uczy Krzysztofa kindersztuby, to jeszcze dba o porządek w domu, wizerunek lokatora, a nawet o kulturę jego przyjaciół.

Naprawdę uśmiałam się, kiedy kazała magazynierom stanąć na suknach do czyszczenia podłogi – wszak szkoda pięknie wypolerowanych parkietów.
Podejrzewam, że w kolejnych epizodach będzie jeszcze weselej. Połączenie perfekcyjnej pani domu i kulturalnej damy zapewni nam sporo atrakcji.

Chwaliłam pojawienie się francuskiego ojca – za urok i akcent.
Okazuje się, że Filip jest idiotą. Nie dość, że nie płacił alimentów przez siedem lat, to jeszcze chce ot tak zabrać Helenkę do francuskiej szkoły i ma nadzieję, że Inga da mu drugą szansę (rozmowa w hotelowym pokoju była co najmniej niedorzeczna).
Cieszę się, że wynajęta adwokat odrobinę utemperowała jego dziwne plany.
Aczkolwiek nie przepadam za szkolną koleżanką Marcina z dużą utratą wagi. Kobieta postawiła sobie za cel uwiedzenie Kaszuby. Oczami wyobraźni widzę wątki z zazdrosną Igą, która po raz kolejny zda sobie sprawę, że prawnik jest kłamcą i wpadnie w ramiona nowego mężczyzny.

Jak widzieliśmy połamany adwokat na dobre zakończył znajomość z Laurą.
Niespecjalnie rozumiem rozmowę Marcina z Tomkiem. O co chodziło ze stwierdzeniem, że „Kto ci powiedział, że już nie jesteśmy parą z Joanną?”. Przecież Kaszuba od dawna nie jest zainteresowany byłą narzeczoną – po co więc wmawia innym coś innego?

Bardzo jednak cieszę się, że kobieta na spotkaniu z przesympatycznym Adamem spuściła Marcina na przysłowiowe „drzewo”. Kibicuję parze Asia – Adam.
Joanna
jest ideałem. Dobra, troskliwa, bez cienia zadęcia, z dużą dozą autoironii. Podobała mi się scena, w której namówiła sprzątaczkę na kontynuację studiów.

Za Panią Irenkę, za Asię i Krzysztofa, który jak lew walczy o rodzinę – 4 bobry.

5 odpowiedzi do “O mnie się nie martw 2×05 „Ty winniczku niedosmażony” – po odcinku”

  1. Krzysiek i pani Irenka zabawny duet – świetne sceny ( oby ich było sporo).
    Czyżby Marcin to pies ogrodnika?

  2. Jak fajnie, że pojawiła się recenzja. Bardzo mi się ten odcinek podobał i mam podobne odczucia do Twoich adminko. Uwielbiam Joannę, nie widziałam jej z Marcinem, dlatego teraz kibicuję jej i Adamowi od pierwszej ich wspólnej sceny. Ona jest moją ulubioną postacią kobiecą w Omsnm i szkoda że jest jej tak mało w obecnym sezonie. Igę też lubię i chcę aby zeszła się z Marcinem, ale jeszcze nie teraz. Oni się muszą jeszcze sporo nauczyć i dotrzeć aby być razem. W tym odcinku utwierdziłam się w przekonaniu, że Marcin dopiero dojrzewa i jeszcze nie jeden kubeł zimnej wody się na niego wyleje dopóki nie spoważnieje. Myślę, że ukłuło go to, że Aśka radzi sobie bez niego bez problemu i stąd te słowa „Kto Ci powiedział…”. Marcin ma na razie takie szczeniackie podejście, że wszystko mu się należy, ale od siebie niewiele daje. Jedyne co robi to lata na prawie każde zwołanie Igi, która moim zdaniem trochę irytująco o wszystko go prosi i przy najmniejszej d.upereli powołuje się na mecenasa… Odcinek na mocne 4 bobry 🙂

  3. Dodam jeszcze, że duet Krzysiek i pani Irenka jest mistrzowski. Początek sezonu był średni, ale teraz akcja nabrała tempa i rozkręca się z odcinka na odcinek. Jest super 🙂

  4. Nie zgodzę się, że początek sezonu był średni. Według mnie pierwszy odcinek był świetny, o czym napisałem pod jego recenzją.

    Co do piątego – dla mnie pani Irenka (świetna Hanna Śleszyńska) nie jest żadną damą, a pretensjonalną, samotną kobietą, której czas wypełniają obsesyjna dbałość o porządek, podglądanie sąsiadów i monitorowanie zdarzeń na klatce schodowej. Myślę też, że przygarnięcie Krzyśka ma też podtekst osobisty, żeby nie rzec uczuciowy;)

    Filip, owszem jest idiotą, ale nagły przypływ uczuć ojcowskich nie jest z jego strony bezinteresowny. Jak nie wiadomo o co chodzi, to…, ale zaczekajmy na dalszy bieg wydarzeń;)

    Jego wynajęta adwokat, jak się okazuje, dwadzieścia kilogramów cięższa w czasach studenckich mogła tylko sobie pomarzyć o Marcinie Kaszubie, który według Krzyśka „jest z tych lepszych playerów”. Teraz ma całkiem realne szanse, aby namieszać w życiu popularnego kolegi po fachu i, jak widać, zrobi wiele w tej materii. Mam nadzieję, że Skuteczny prawnik szybko zorientuje się w zakusach koleżanki ze studiów na jego wolność;)

    Wieczny chłoptaś Tomek, mający kompleks Kaszuby, zerwał z Laurą, bo wciąż ma nadzieję, że odzyska Aśkę, kiedy ta zerwała z Marcinem, który za nic w świecie nie przyzna się, że podobnie jak rywal, dostał kosza… Aśka jednak zasługuje na kogoś, dla kogo nie będzie ani mamuśką, ani zabawką, a Adam wydaje się być właśnie takim facetem:)

    Piąty odcinek OMC na piątkę – 4,5 bobra:)

  5. W sumie fakt, że pierwszy odcinek był niczego sobie. Chodziło mi raczej o 2, 3 i 4 epizod, bo te przy 5tym kiedy na prawdę wiele zaczęło się dziać wypadły średnio. 6 jest równie dobry co 5, więc oby było tylko lepiej, a cały sezon zasłuży na pokaźną ilość bobrów 🙂

Pozostaw odpowiedź zdzisiek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *