O mnie się nie martw 2×10 – „Zamieniam się w jedno wielkie ucho” – po odcinku

Z uwagi na nadmiar obowiązków domowych przepraszam za opóźnienia i proszę o cierpliwość.
O mnie się nie martw zmierza do finału, a widzowie cierpliwie czekają na zniknięcie mecenas Gadomskiej 😉 (przynajmniej fani pary Iga&Marcin).

Kilka słów po odcinku poniżej.


Kaszuba myśli rozporkiem.

Nowa znajoma robi mu prezenty i serwuje seks w środku dnia.
Skuteczny w nielicznych chwilach otrzeźwienia nadal myśli o sprzątaczce. Wiemy już ze streszczeń, że niebawem Marcin dowie się o zakładzie, a jeszcze później o bujnej przeszłości odchudzonej prawniczki.
Ale nie uprzedzajmy faktów.

Sprawa sądowa, w której mąż domagał się od żony zwrotu za operacje plastyczne i depilacje była krótka, ale całkiem ciekawa.
Przypomniała mi pewną polską celebrytkę, której były chłopak chciał odzyskać implanty piersi, w które zainwestował 😉
Mariusz Drężek nie ma szczęścia do ról dobrych mężczyzn, a Laura Cyryło do przyjaciółek.
Magda w ostrych słowach kazała jej się zająć swoim życiem, stwierdzając, że zakład o Kaszubę był pomysłem głupim.
Cierpliwie czekam, aż ruda koleżanka wybuchnie.

Po raz kolejny pojawiła się Pola. Mam wrażenie, że to idealna partnerka dla Krzysztofa, bo rzadko znajduje się kobieta, która zamiast kawiarni wybiera piwo.
Alicja Stasiewicz to młoda, wykształcona aktorka. Pewnie jeszcze o niej usłyszymy.
Na razie jest bardzo naturalna, chociaż zauważyłam, że w scenach z Pawłem Domagałą stara się wstrzymywać wybuchy śmiechu.

Krzysztof ma nowy plan.
Z jednej strony mecenasina afiszujący się z kolejną znajomością i walka o Igę, z drugiej miła Pola. Nie zapominajmy również o Pani Irence, która na wieść o tym, że na jego chorągwi jest wyhaftowana złotą nicią rozkwitła jak piwonia.
Sceny z jego udziałem jak zwykle bardzo dobre – na plus słoń fryzjer i odsysanie tłuszczu, a także plan „w bibułce kolec, grot” 😉

Marta przeprasza za swoje alkoholowe ekscesy i ma swoistego rodzaju „Kac Vegas” – kto stoi za tym, że obudziła się bez bielizny? 😉
Cieszę się, że sztywna asystentka pokazuje nowe oblicze i trzymam kciuki za więcej.

Odcinek zdominował natrętny amant Poli i informacje o losach kamienicy.

Zdaję sobie sprawę, że w każdej recenzji piszę coś niepochlebnego na temat Marcina czy Igi. Ale czy to moja wina, że ta para zachowuje się tak niedojrzale?
Czytam Wasze komentarze i cieszę się, że nie jestem osamotniona w swoich opiniach.
Na chwilę obecną nijak nie widzę sprzątaczki i mecenasa, którzy wspólnie prowadzą gospodarstwo domowe i wychowują dzieci.
Nie wiem co musiałoby się wydarzyć, abym uwierzyła, że łączy ich wielka miłość.

Za Polę, Krzyśka i Martę 2,5 bobra.

7 odpowiedzi do “O mnie się nie martw 2×10 – „Zamieniam się w jedno wielkie ucho” – po odcinku”

  1. Wydaje mi się, że dzisiaj recenzja była pisana baaaardzo szybko i pobieżnie. Admince ciągle się nie podoba para i jak wnioskuje z ocen i już kilkunastu recenzji – cały serial. Osobiście się nie zgadzam, ale czasami warto kilka dni dłużej pisać recenzję niż taką „od niechcenia”. Z całą sympatią , ale jednak tak to odbieram

  2. Prawda jest taka, że serial ratują postacie drugoplanowe. Genialny Krzys, Irenka, Francuz, Marta. O ile wczesniej byłam fanka Igi i Marcina to po wydarzeniach z ostatnich odcinków tez nie wyobrazam sobie, ze byliby w stanie miec normalny dom i funkcjonowac. Wiadomo, ze najbardziej w takich sytuacjach cierpia dzieci. Jeśli oni na obecnym etapie nie umia sie dogadac, to nie chce aby ich zwiazek trwal nadal

  3. Dobrze, że na razie Iga i Marcin nie są razem. Zachowują się niedojrzale i wiele jeszcze przed nimi, aż uda im się zbudować trwałą relację. Ja tam się cieszę, że oni tak się przyciągają i odpychają. Przynajmniej coś się dzieje. Szczerze gdyby mieli być razem i widzielibyśmy sielankę na przemian ze zdradami jak w każdym serialu to na pewno nie byłabym usatysfakcjonowana. Lubię ten serial bo odchodzi od schematów i pomimo, że jest komediowy (o czym niektórzy z Was tutaj chyba czasami zapominają 😛 ) pokazuje inne kwestie w bardzo korzystny sposób. Ten sezon Omsnm bije na głowę sezony innych seriali z aktualnej ramówki. Odcinek 10 był przejściowy: zauważalna granica między środkiem sezonu a jego końcem, dlatego za wiele się w nim nie działo. 3,5 bobra 🙂

  4. „Jak pan obchodzi te wszystkie baby?” – to najlepszy tekst odcinka:)

    Magda, Paula, Aśka i Iga….

    Na pewno najważniejsza jest ta ostatnia, bo w bójce z namolnym zakochanym Marcin wygłosił swoje credo, jakie dziewczyny lubi;) Tylko rzeczywiście wiele musi się jeszcze wydarzyć, żeby dojrzał. Na razie jest na etapie poszarpanego kota marcowego, bo Magda to typowa laska do łóżka, żeby się zabawić i zapomnieć…

    Nie zgodzę się, że Krzysiek jest osobą drugoplanową. W roli paparazzi był świetny.:) Wiele wskazuje na to, że w następnych odcinkach Krzysztof bardzo namiesza:)

    Dla mnie odcinek był na czwórkę – 4 bobry:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *