Drugi sezon O mnie się nie martw ma wzloty i upadki.

Nie przepadam za obecnie wałkowanymi scenami z ratowaniem kamienicy. Mam wrażenie, że ten wątek jest zupełnie niepotrzebny - podobnie jak prześladowca Kaszuby, czy kuzynka z prowincji. Ot takie zapychacze czasu bez większego znaczenia dla dalszej fabuły.

Marcin dowiedział się, że był przedmiotem zakładu prawniczek. Chociaż stara się ukryć emocje i przykrywa je uśmieszkiem triumfu wiemy, że informacja o nieczystych intencjach Gadomskiej mocno nim wstrząsnęła.
Aczkolwiek w następnej scenie, jak gdyby nigdy nic wpija się w usta Magdaleny i twierdzi, że nadal są parą.

Zdziwiłam się, kiedy zobaczyłam reakcję Asi. Kobieta buduje nowy związek z Adamem, jednak widać, że jeszcze nie wyleczyła się z Kaszuby. Dziwna sytuacja, chociaż komentarze skierowane do Marcina nie pasowały mi do tej ułożonej damy.

Apropo’s dam. Krzysiek i Pani Irenka przerwali milczenie i będą renegocjować umowę. Cieszę się, bo jak już pisałam kilkakrotnie - nie wyobrażam sobie trzeciego sezonu bez Pani Hani.
Barykada w zamiarze komediowa mnie zupełnie nie przekonała. Podobają mi się jedynie rozmowy przyjaciół - to improwizacja na najwyższym poziomie.

Nadrobiłam odcinek Kuby Wojewódzkiego z Pawłem Domagałą, w którym aktor wyjawił, że na planie O mnie się nie martw ma zupełną dowolność aktorską - czyli może być spontaniczny i bawić się dialogami. I to w roli komediowej wypaliło bezbłędnie.
(Wiedzieliście, że z tego samego powodu Domagała został wyrzucony z Prosto w serce?)

Curyło pomaga za niebagatelną kwotę 3 tysięcy złotych - twierdząc, że “nie zdarła” z mieszkańców. Wiemy, że motorem napędowym jej obrony nie będą pieniądze tylko możliwość utarcia noska byłej koleżance.

Odcinek przeciętny. Sprawa obrony mężczyzny, który napadł na drogerię z zabawkowym pistoletem, aby schronić się przed dominującą żoną w więzieniu - sztuczna do bólu.

Zdziwiłam się również kiedy Wiktor opowiadał o poszukiwaniach wspólnika - doświadczonego partnera, który nie kieruje się emocjami, a Marcin uśmiechał się myśląc o sobie. Przecież mecenas Skuteczny jest dokładnym zaprzeczeniem wizji przełożonego ;)

Nie mogę doczekać się finału i tym razem mam ochotę złamać swoje przyzwyczajenia - zobaczę go w prapremierze.
Przede wszystkim po to, aby pożegnać Gadomską.
PS. Aby było jasne - nie mam nic do Anny Terpiłowskiej. Zołzę, której nikt nie lubi też trzeba umieć zagrać :)

Za 2×12 -  2 bobry.

I na koniec - ale babol. I to od wykształconej kobity ;)