Muszę chyba zacząć oglądać serial w prapremierze. Ostatnio piątki są bardzo pracujące, więc nadrabianie przychodzi na tak chorą godzinę jak teraz - 23:40 w niedzielę ;)
Iga i Marcin są w poważnym związku - ba! nawet się zaręczyli. Na razie nie ma jednak mowy o ślubie, a Małecka nie przymierza sukni.
W zasadzie nie ma na to czasu.

Pochłonięta jest rodziną, a przede wszystkim problemami uczuciowymi siostry. Na deser zjawił się francuski ojciec Helenki (z czego osobiście bardzo się cieszę - uwielbiam postać “winniczka” ;)
Powiedzcie mi w jakim celu stateczna matka dzieci, narzeczona i studentka postanowiła szpiegować byłego faceta Doroty?
Rozumiem, że została poproszona o zdjęcie “lafiryndy”, która skradła serce Łukasza. Ale dlaczego w ogóle zgodziła się na tak głupią akcję?
Zachowanie rodem z gimnazjum.

Najlepszym punktem odcinka w moim mniemaniu byli Pola i Wojtek i ich urokliwe wyjście na piwo. Cieszę się, że dziewczyna w końcu przestała interesować się Krzyśkiem - to etatowy klaun, który nie nadaje się na partnera.
Przy okazji dowiedzieliśmy się, że Kierowniczka sortowni to bardzo inteligentna kobieta. Trzy języki perfekt, wygrane olimpiady - fiu fiu :) Nieźle…

Pani Marta cudownie przeżywa katusze rozstania. Odrobinę rozumiem Tomasza - sekretarka odrobinę zagalopowała się w planowaniu przyszłości i ciężko ją przystopować. Obecnie składa “śluby Panieńskie” ;) Jak wynika z zapowiedzi za tydzień szykuje się na klasztor ;)

Asia stroi się do ślubu. Żałuję, że widownia dostaje tak mało scen z jej narzeczonym. Adam zalicza dosłownie kilka sekund w skali odcinka.

Krzysiek przeżył załamanie. Nie dość, że dowiedział się, że Igusia jest zaręczona, to jeszcze kolejny z przyjaciół odbił mu dziewczynę.
Świat jest pełen par (chociaż jeszcze nie widziałam w Polsce, aby geje tak ostentacyjnie tulili się w biały dzień bez ryzyka pobicia).

Nie było źle. Cieszę się, że do serialu powrócił Francuz, bo to odrobinę zmieni rytmikę. Niecierpliwie czekam na wątki swatania go z milionerką.

2,99 bobra.