Jako, że zgodnie stwierdziliście, że nie czekamy do premier telewizyjnych, tylko oceniamy jak leci - zacznijmy od powrotu O mnie się nie martw.

Oczywiście szanuję wszystkich, którzy postanowili wytrwać do jesieni. Dlatego opinie o odcinku znajdują się poniżej…

Joanna Kulig wygląda świetnie - idealna długość włosów i rewelacyjna figura. Ale oczywiście nie byłoby odcinka O mnie się nie martw, gdyby ktoś nie skrzywdził aktorki jakąś głupotą.
Tym razem była to do bólu nietrafiona kreacja, którą Paweł Domagała nazwał “chirurgicznym strojem niebieskim” (czysta improwizacja :) ale jak zwykle celnie).

Najważniejszym punktem premiery był nowy pracownik Kancelarii. W tej roli Marcin Korcz, który zupełnie nie przypomina Dagmara z Przyjaciółek (i chwała mu za to!).
Młody wilczek pojawił się przede wszystkim po to, aby widzowie zrozumieli jak życie bogatego lowelasa może zmienić miłość do odpowiedniej kobiety.
Z jednej strony pranie, obiady i lekcje z dziećmi, a z drugiej imprezy i cyniczne podejście do świata i ludzi.

Postać Pawła oceniam mimo wszystko pozytywnie i cieszę się, że scenarzyści wzięli pod uwagę moje propozycje o zatrudnianiu nowych prawników ;)
Powrócił Wiktor, “Wujko-dziadek” wyjechał do Krakowa, a Tomasz do USA. Radecki zjawił się w idealnym momencie.

Krzysztof ma poważne kłopoty. O tym bzdurnym wątku pisałam poprzednio - O Tutaj.

Teraz zastanawia mnie jedynie dlaczego prokurator postanowił, że niedoszły gwałciciel może spacerować sobie beztrosko po Warszawie, a nawet śledzić swoją “ofiarę”.
Z tak poważnymi zarzutami nie powinien oczekiwać na rozprawę za kratami?
Przyjmuję jednak, że z dobrym adwokatem nie tacy “kryminaliści” są na wolności.

Iga postanowiła poznać dziewczynę, która oskarżyła Krzyśka i powoli będzie zdobywać jej zaufanie - wątek jak najbardziej na plus.

Powiedzcie mi co ona robi teraz w Kancelarii? Sekretarką nadal jest Martusia, o sprzątaniu nie było mowy, a Małecka nadal pomaga ludziom i przesiaduje w miejscu pracy swojego ukochanego. Z czego żyje? Co dalej ze studiami i resocjalizacją?

Najsłabszym ogniwem było wesele Jacka i Ewelinki.
Po raz kolejny krwawią mi oczy, kiedy oglądam Panią Serafin w “aktorskiej” ekstazie ;)
Miałam wrażenie, że uroczystość była prztyczkiem w nos dla programu konkurencyjnej stacji. Co to za ślub na próbę?

Na plus główny wątek - czyli maltretowany mąż, który wstydzi się tego, że jest ofiarą przemocy domowej.

Za całokształt, koloryt i na dobry początek 3,5 bobra!
Jestem miło zaskoczona :)