Niewątpliwie największą gwiazdą odcinka był Kacper Olszewski. Młody Staszek z nienagannymi manierami i rewelacyjną wiedzą w wielu dziedzinach na dobre zadomowił się w O mnie się nie martw. I ten fakt bardzo mnie cieszy.

Nastąpiło kilka przełomów. Pani Irenka zirytowana przekupstwem dzieci postanowiła wydać dziadka. Tradycyjnie posłaniec wiadomości najbardziej oberwał. Ukrywający się dziadunio nie został nawet potężnie zrugany.

Marcin dowiedział się, że na ziemi znajduje się maleńka istota, która może być jego synem. Niekoniecznie podoba mi się to, że o ważnym wydarzeniu nie poinformował Igi (wyczuwam, że narzeczona może mieć do niego pretensje).

Krzysiek rozkręca biznes.
Jego pierwszą klientką była Pani Marta, która w domowych warunkach (z katarem i dreszczami) okazała się bardzo kobieca… W zakresie usług są: zakupy, ciepła herbata, a nawet stawianie baniek.
Katarzyna Ankudowicz i Paweł Domagała to kolejna, udana para komediowa - liczę na ciąg dalszy w ich relacjach. Ale romansu zdecydowanie sobie nie wyobrażam!
Czy waszym zdaniem w serialu znajduje się bohaterka, która byłaby potencjalną kandydatką do miłosnych uniesień Małeckiego? Ja takowej nie znajduję…

Sprawa odcinka przeciętna. Chociaż bardzo lubię Jowitę Budnik, to tym razem nie wynagrodzę jej kreacji kolejnym bobrem.

Zaczyna mi przeszkadzać marnowanie czasu odcinka na niewiele wnoszące do fabuły wizyty Małeckiej w Ośrodku wychowawczym. Obawiam się, że w kolejnych epizodach czeka nas jeszcze więcej moralizatorskich rozmów z wychowawcą.
Nie było tak źle jak ostatnio, ale zachwycona nie jestem.
2,5 bobra