O mnie się nie martw „Ale ślub to chyba u Nas?” – po odcinku 5

Prapremiera, więc kilka słów poniżej.

Jak ostatnio zachwycałam się nową jakością O mnie się nie martw, to po piątym odcinku mam odrobinę mieszane uczucia.

Wątek sądowy nijaki. Ot kolejna rozpuszczona małolata, którą ratują pieniądze tatusia (podobne już w tym serialu się zdarzały).
Nie wiem jakim cudem przeżyliśmy piekło Liceum i Studiów bez wciągania jakichkolwiek substancji 😉

O poprzednim wieczorze Marcina wiemy tylko, że się odbył. Jest coś na rzeczy, bo upierdliwy Paweł kilkakrotnie wspominał, że jest dumny z koleżki. Nie wiem czy doszło do jakichkolwiek ekscesów bo mecenasy nie wyglądały na skacowanych, a Kaszuba wrócił na noc do domu.

To, że Paweł jest cyniczny w stosunku do płci przeciwnej – wiedzieliśmy. Ale jego radość na myśl, że poderwie mężatkę zupełnie mnie rozwaliła.
Cóż to za gnojek!
Muszę bardzo pochwalić Marcina Korcza, który przeszedł metamorfozę. Z uwielbianego przez tłumy Dagmara wciela się w prawnika, którego lubić nie sposób. Istny kameleon 🙂

Bubulinek z małżonką odwiedzają przybytki kulturalne i kulinarne.
Lucyna nie chce mieć nic wspólnego z ojcem wnuczki. W porównaniu z nowym narzeczonym Igi – pracujący w elektrośmieciach Małecki nie jest ciekawym towarzystwem.
Ale przecież szanowna teściowa wie, że Krzysiek pomaga jej córce i jest idealnym tatą – kurtuazyjna rozmowa byłaby zupełnie na miejscu.

Przejdźmy do tematu pieniędzy.
Iga się zdenerwowała, Marcin wyszedł, Kaszubowie patrzyli na całą scenę z niedowierzaniem. Oczywiście takie wymuszanie gwarancji małżeństwa w zamian za gotówkę było niekoniecznie na miejscu. W zasadzie sprawę mogli załatwić po cichu, na uboczu, z samymi „dziećmi”.
Z drugiej jednak strony dla ludzi z małego miasta sto pięćdziesiąt tysięcy złotych jest sumą kosmiczną – trzeba sprzedać sad, pole – czyli dorobek całego życia.
Prości ludzie – proste reguły. Dajemy, remontujemy, ale chcemy żeby nasza córka miała już „coś” swojego – chociażby zapis notarialny na części mieszkania.
Mam nadzieję, że mecenas odrobinę ochłonie. Co mu zależy powiedzieć: „Kocham Igę i dziewczynki, ślub odbędzie się na naszych warunkach, ale jeśli Państwu zależy to jeszcze dzisiaj możemy spisać stosowne oświadczenie”.
Wystarczy?

Proporzec Przechodni dał się przeprosić Szczeżui i z honorem po dziadku kolejarzu nie chciał przyjąć zadośćuczynienia w postaci pliku banknotów. Na szczęście pojawiła się Trytytka i jej zdrowy rozsądek.
Zakończono wątek gwałtu. Jestem ciekawa co czeka Małeckiego w kolejnych odcinkach.

Niestety po minie Marty wiemy, że oświadczyny nie zostaną przyjęte. Przyzwyczaiłam się do nieszablonowych rozwiązań scenarzystów, więc nic nie jest jeszcze przesądzone. I czekam na więcej.

Jak ostatnio rozpływałam się nad odcinkiem, to dzisiaj nie będę już tak wylewna. Mam wrażenie, że kilka scen było przegadanych, nieśmiesznych i zupełnie niepotrzebnych.
Ale nadal uważam, że obecny sezon bije na głowę poprzednie odsłony, więc nie mogę się czepiać.

3,5 bobra

9 odpowiedzi do “O mnie się nie martw „Ale ślub to chyba u Nas?” – po odcinku 5”

  1. Czekałam na tą recenzję żeby wylać swoje żale na scenarzystów (fakt już mi trochę przeszło więc nie będzie tak ostro jak planowałam). Ja się bardzo zawiodłam na odcinku i o ile ten sezon trzymał poziom tak ten odcinek mnie zawiódł, ale po kolei.
    1. Kolejny raz widzę że Marcin pije wino a później siada do samochodu. W polskich serialach jest to nagminne, a mnie to strasznie razi (jedyny serial który tak tego nie pokazywał to Na Krawędzi gdzie Tomek, z kumplami zawsze mieli podwózkę).
    2.Mama Igi mnie nie zachwyciła, liczyłam na postać bardzo podobną do Igi, która na przykład wygarnie Krzyśkowi a nie będzie udawała że go nie widzi. Jak można mieć dwie charakterne córki a samą być taka nijaką?
    3.Marcin zachował się jak szczeniak, i niedojrzały koleś z pierwszego sezonu. Czy to nie on poprosił Igę o rękę, czy to nie on zaproponowała wspólne mieszkanie, czy to nie on kilka odcinków wcześniej nie wspominał o ślubie, i na koniec czy to nie on chciał mieć dziecko w ostatnim sezonie? Przecież to się wiąże z odpowiedzialnością, a on liczył że zawsze będzie mieszkał na kocią łapę? A teraz co po prostu rzuca serwetkę i wychodzi? Ja rozumiem że mógł się zdenerwować, unieść powiedzieć co na ten temat myśli, ale jako dorosły facet który bierze odpowiedzialność nie powinien odjeżdżać do mecenasa goła kostka.
    Nawet nie muszę czytać streszczenia kolejnego odcinka żeby wiedzieć że będzie kłótnia Igi i Marcina. Czyli zaczynamy zabawę w kotka i myszkę od początku. I znowu będziemy gonić króliczka jakby to powiedziała Agnieszka Dygant.
    4. Czy scenarzyści planują romans Asi i mecenasa (którego notabene lubię mimo że to postać negatywna ale dodaje kolorytu serialowi, więc na swój sposób da się go lubić.) jeśli tak to uważam to za bardzo głupie posunięcie i szkoda mi Adama.

    I coś czuję że będziemy mieli nową parę czyli Ewę i Łukasza

  2. Ja się zdziwiłam, że tak bystry adwokat jak Paweł i nie zauważył wcześniej obrączki 🙂

    Tatuś Igi już nie jest tak hardy jak bez mamusi, widać kto tam gra pierwsze skrzypce 😉

  3. Racja Kasia. Taki odpowiedzialny mecenas na spotkaniu z rodzicami winko popijał. A później „chyc” i prowadzi samochód. Żenada po raz kolejny.
    Tym bardziej, że w tym samym dniu był zbulwersowany sprawą młodych, którzy po amfie przejechali bezdomnego…

  4. Ksenia, to nie dziwota akurat 🙂 Słyszałam, że ładne kobiety ubierają obrączki specjalnie i mają wolne od napastliwych adoratorów 😉
    Tatuś Iguni jest mydełkiem bez kręgosłupa.

  5. Jeszcze mnie tak naszło że może scenarzyści się bawią z nami i jak Ewa pójdzie do kancelarii to Paweł zakocha się w niej od pierwszego wejrzenia i przejdzie przemianę tak jak Marcin? Bo to że kiedyś ta przemiana nastąpi to jest pewne tylko pytanie kiedy to będzie i kto to spowoduje.

  6. Odcinek wkurzał i śmieszył. Nie wiem, czy był gorszy, ale jest pewne, że scenarzyści usiłują nas zaskoczyć. Za trochę może znów pojawić się Pani Szczeżuja. Żeby nie było, że Małecki wpadł jej w oko i Marta może pożałować, że Krzyśkowi dałą harbuza;)

    Mama Igi jest gospodynią z Rucianego, co to do stolicy przyjechała i ma ambicje wywieźć z niej moc wrażeń, by potem dzielić się nimi ze znajomymi. Mamuśka podbija Warszawę na różowo. Bubulinek, by się do niej dostroić, musiał wbić się w najlepszy garnitur.

    Mecenasik Goła Stopa, wydaje się, że zawsze rywalizował z Marcinem. Nie tylko w wyrywaniu lasek, ale i w nauce. Trudno mu się pogodzić, że kolega się ustatkował. To jego postać może nas najbardziej zaskoczyć, bo raptem może się okazać, że Pawłowi wpadła w oko nie Joanna a Iga. On jest z gatunku tych, co pragną tego, czego mieć nie mogą;)

  7. A mnie jeszcze tak trochę naszło że pewnie Iga pokłóci się z Marcinem i okaże się że ona jest w ciąży. „Chodzą” za mną słowa z pierwszego odcinka że nic straconego oraz to jak Iga jadła te ogórki w odcinku 3 a w końcu byli po kolacji i Marcin z Krzyśkiem coś tam pili a ona te ogórki (tak mi się wydaje że to była sałatka z ogórków) jadła

  8. Kasia nie wiem jakim cudem.
    Wyjadała ogórki, ale przecież piła winko z rodzicami. Ewidentnie stroniła od alkoholu, kiedy podejrzewała „profilaktycznie”, że jest w ciąży ( w finale)
    Prędzej, czy później Małecka doczeka się kolejnego potomstwa. Ale ja obstawiam, że to będzie pod koniec serii.

  9. Fakt wino na kolacji tego nie wyłapałam, ale w sumie może ona jeszcze nie podejrzewać i to tylko moje głupie domysły 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *