Oglądam O mnie się nie martw, ponieważ lubię ten serial i czekam na ciekawe odcinki.
Pomimo tego, że główni bohaterowie są na wyjeździe, to najnowszą odsłonę uważam za całkiem udaną - chociażby ze względu na ciekawą sprawę sądową.

Jutro opiszę prapremierę :)

Palestra i widzowie (przynajmniej ja) dali się nabrać na udawaną idiotkę.
Element zaskoczenia jest zawsze mile widziany - dlatego też podniosę ocenę.
Dodatkowo pochwalę grę aktorską Irminy, wybitnie uzdolnionej córeczki - Tola Krefftt (lub Krefft) Świetny debiut na małym ekranie!

Polubiłam Patryka i jego akcent. Nie mam pojęcia dlaczego zaczął mnie rozczulać.
Na duży plus chemia z Katarzyną Ankudowicz i rozmowy telefoniczne.

Para rozwodników i wyciek danych - ot kolejna głupotka. Nie mówiąc już o Trytytce, która udaje niedostępną i stresuje Krzysztofa bogatym adoratorem.

Sylwia zaczyna przyglądać się Monice, ale to Igor jest pierwszym, który zdekonspiruje intrygantkę. Jutro dowiemy się, cóż jej zawinił Senior Kaszuba.

Spotkanie braci mocno nieciekawe. Mam nadzieję, że szybko wróci Małecki i wrzuci odrobinę luzu i humoru w ten wątek.
Tak sobie myślę: w zasadzie zupełnie nie brakuje mi w “O mnie się nie martw” Joanny Kulig. Przyzwyczaiłam się do dłuższych nieobecności aktorki, a scenarzyści ładnie “ogrywają” jej bohaterkę.
Natomiast bez Pawła Domagały serial nie ma szansy istnieć. Koledzy, Irenki i Pantery plątają się bez celu w oczekiwaniu na powrót. Szkoda. Całkowity brak pomysłu.

Za Patryka, wybuch Pawła, a przede wszystkim dobrze napisaną i zagraną sprawę sądową - 2,5 bobra.