O mnie się nie martw – „Despacito” – po odcinku 6

Prapremiera obejrzana wcześniej, więc reszta tylko dla tych, którzy również nie mogli się doczekać piątku 😉

Powiem tylko jedno – tego mi było trzeba!

Zimno, mokro, posępnie. A w Internecie słoneczny i kolorowy odcinek.
Od pierwszych minut poczułam, że to będzie niezła zabawa – i tak właśnie było.
Krzysiek z przyjaciółmi dali się ponieść improwizacji, ale miło zobaczyć jak Hanna Śleszyńska stara się ukryć atak śmiechu.
Rozmowa z Kaszubą przy pasach, Grażyna obawiająca się o przyszłość córki z Jackiem przy ramieniu, czy wygibasy Martusi – kilkakrotnie serdecznie zarechotałam.

Później wybory najgorszego pracownika, mały Zbysio, wypadek z kawą w Kancelarii i jeden z moich ulubionych momentów w całej historii serialu. To jak Marcin stawił się za Krzyśkiem, jak utarł nosa zarozumiałemu pilotowi (lowelas coraz bardziej mnie irytuje) i jak powstała jedna z piękniejszych męskich przyjaźni – miód na me serce.

Sprawa odcinka – całkiem udana. Oczywiście głównym składnikiem był pracownik od segregacji przebrany w drogi garnitur prawnika. Doświadczenia własne przepuszczone przez pryzmat porady.
Trzeba jednak przyznać, że Małecki ma predyspozycje do kierowania ludźmi i jest naprawdę błyskotliwy. A może tak studia? Albo zmiana pracy.

W szpitalu Iga pomogła niedoszłej samobójczyni uporać się ze zdradą przyjaciółki. Dziewczyny! nie wysyłajcie nagich zdjęć do chłopaków (czy gdziekolwiek), bo jak słusznie zauważono: Nic w Internecie nie ginie…

Jakub niby pomaga w rehabilitacji, a tak naprawdę to łapki i ryjek go swędzą.
Po co on się pcha w relacje, które zakończyły się wiele lat temu? Tak mu uczucia do pierwszej miłości wróciły? Gdyby jeszcze kobieta była wolna. A tu mąż, dzieci i rodzinne szczęście.
Scenarzyści chcą dodać odcinkom pikanterii, a wychodzi jak wychodzi.

Sylwia jest osaczana przez byłego męża. Jak widzimy były więzień zostanie zatrudniony w bistro (ale nie ma się co nastawiać na zwiastuny. Francuz też nie rozmawiał z Marcinem o poszukiwaniu nowego lokum).
Asia mignęła w rozmowie, a Pani Irenka została wynagrodzona finansowo.
Chemia pomiędzy Pawłem, a Sylwią aż buzuje. Zaczęłam się zastanawiać czy ja chcę, aby oni koniecznie zostali parą. Wiemy co będzie później, tym bardziej, że goła kostka szybo się nudzi.

Na koniec wypiszę kilka cytatów:
– „Nabity jak szetlandzki kuc”;
– „Gdzie liziesz! Do pasów idź!”;
– „Od dwóch nocy się z Martą godzę”;
– „Mój jednorożec złoty”;
– „Nie śmieciarz, nie śmieciarz! Elektrośmieciarz!”

4,5 bobra.

7 odpowiedzi do “O mnie się nie martw – „Despacito” – po odcinku 6”

  1. A zaspoileruje ktoś o co chdziło z Despacito? 😀 Smiać mi się chciało, jak zobaczyłam ten tytuł, a nie oglądałam jeszcze odcinka. 😀

  2. powiem Wam, że osobiście mam alergię na Pawła.. Co-za-dupek, sorry za wyrażenie;) nie ma ochoty i czasu angażować się w problemy Aśki, ale całe dnie rozwiązywać problemy Sylwi to już może. Pies ogrodnika z astronomicznym ego. Sylwi też nie lubię, cały czas podteksty do Pawła, podrywa go bezczelnie pomimo, że obydwoje są w związkach. Niech sie faktycznie zejdą, są siebie warci..

  3. Aska swoje problemy musi rozwiazac sama nikt ja nie wyręczy w jej relacjach z matka albo w sprawie rozwodu… A Pawel jest jaki jest ale ich problemy to nie tylko jego wina, Aska tez nie może go zaakceptować takim jaki jest tylko ma pretensje o nie wiadomo co. Sylwia od początku się tak z Pawlem droczy ja nie widze zeby ona go podrywala…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *