Jako, że to prapremiera słów kilka poniżej.

Niby lepiej, niby bardziej intensywnie i kolorowo, ale to jeszcze nie jest to.

Zabieg z dosypaniem środków działających jak sławetna “pigułka gwałtu” doprowadził do pojednania mojej ulubionej pary.
Nie rozumiem kilku spraw. Paweł z własnej inicjatywy, na trzeźwo postanowił zostać mediatorem? Przecież on nie przepada za Małeckim, nie mówiąc już o docinkach w stronę Marty.
Zaskakujący wybuch przyjaźni…
Kolejna rzecz. Po co ktoś w barze miałby tracić swój cenny narkotyk i wsypać do napojów przypadkowych osób?
Po trzy: Krzysiek wygląda na zachwyconego działaniem “halucynków”. Przez chwilę zaczęłam podejrzewać, że to właśnie on jest sprawcą zamieszania. Chyba nie byłby, aż tak głupi, aby narażać siebie i ukochaną na pobyt w szpitalu, czy konsekwencje zdrowotne.

Miało być takie polskie “Kac Vegas”, a wyszło jak wyszło.
Szacunek dla mecenasa z gołą kostką, który po intensywnym zatruciu pojawił się na sali sądowej.

Iga ma wlewane do ucha paszkwile o Sylwii.
Kilka sezonów temu już pożegnaliśmy temat, większość kibicuje nowej parze, więc wątek wyskoczył jak Filip. Z przysłowiowych konopi.
Niechaj tak będzie.
Marcin dolał oliwy do ognia zdaniem o pocałunku. Uśmiałam się z nieświadomości męskiej.

Wokół Marka nadal krąży psychopatyczna wdówka z wołowiną.
Rozumiem, desperację niektórych kobiet. Ale aż tak? Kilka dni po pochowaniu męża?

Kanwą nadchodzących odsłon będzie pomysł Krzysztofa na stworzenie pomocy sąsiedzkiej. Trzymam kciuki za Panią Irenkę, która ma szansę zabłysnąć.

Jak myślicie w co gra Monika?
Ewidentnie stanie się “femme fatale” dziewiątego sezonu. Przetrwaliśmy stewardesę, Gadomską, wytrzymamy i dziennikarkę ;)

Reporter - bezdomny nie ma pojęcia o istnieniu spadkobiercy. Obstawiam braci - bliźniaków.

Nie czepiając się więcej - czekam na nowy odcinek.
2,5 bobra. 0,5 za Jakiego. Patryka ;)