O mnie się nie martw wróciło z drugim sezonem.
Czas nadrobić zaległości i przyznać bobry.
Tym bardziej, że premiera nie zawiodła.

Paweł Domagała jest genialny. W pierwszej serii skradł serca widowni i mam wrażenie, że scenarzyści na jego wątku będą budować nowe odcinki. I bardzo mnie to cieszy.

Wszystkie sceny, w których pojawiał się Krzysiek sprawiały, że śmiałam się w głos- a to podczas oglądania polskiej produkcji zdarza mi się bardzo rzadko.
Od świateł w samochodzie mecenasa, przez wysoką Sędzinę, po zaginione VHS-y z Jean-Claude Van Dammem, śpiworek, dżemy, do wyprowadzki i zamieszkania u Kaszuby (zdziwi się jak zobaczy kto zalega u niego na kanapie).

Kancelaria przenosi się w nowe miejsce. Dziwny zbieg okoliczności prawda? W Prawie Agaty również oglądamy zmianę lokalizacji ;)

Iga zabłysła przed pracodawcą.
Matka dzieciom niebawem trafi na studia, gdzie rozpocznie walkę o wykształcenie, a przede wszystkim o miejsce wśród adwokatów. Tak jak obstawialiście - mam wrażenie, że wybierze marketing lub ekonomię - to jest bliskie jej zainteresowań.
Obecnie ze słoikami - które są niewątpliwą atrakcją dla prawników i znajomych - wróciła z wypoczynku.

Mam wrażenie, że jej bohaterka złagodniała, wyluzowała i częściej się uśmiecha -  ta metamorfoza bardzo mi się podoba.
Poproszę o fanfary: Po raz pierwszy poczułam “chemię” pomiędzy Igą i Marcinem! :)
Trzymam kciuki za rozwój ich relacji.

Jedynym minusem jest kuzynka Skutecznego. Wiktoria Gąsiewska w scenach z bardziej doświadczonymi aktorami wypada słabo.
Pomysł z ciążą, która jest powodem jej przyjazdu do Warszawy niespecjalnie mi się podoba.

Premiera na wysokim poziomie. Bez zbędnych wątków, szalonych i bezcelowych pogoni po mieście, krzyków i nudnych spraw w Sądzie.
+ Krzysiek, który rozłożył mnie na łopatki ;)

4,5 bobra.