Myślę, że miałam powody do narzekania na jakość najnowszych odcinków.
Aż nastąpił przełom - czyli czwarty epizod.
Poniżej będę chwalić ;)

Uwaga na Spoilery.

Jak ja się cieszę, że powrócił ojciec Igi.
Scenki komediowe, kancelaryjne przepychanki i w finale rozmowa z zięciem.
Zmordowanym, zbolałym człowiekiem, który nijak nie może poradzić sobie z żałobą.

Dopiero spowiedź zgorzkniałego, zapatrzonego w swoje cierpienie mężczyzny odrobinę przełamała barierę. Być może Kaszuba będzie szukał pomocy u specjalisty?

To była jedna z najbardziej wzruszających scen w O mnie się nie martw.
Bardzo mocny i potrzebny wątek.

Na drugiej szali emocji Sylwia.
Dziewczyna jest mocno pogubiona w relacjach z narzeczonym, a teraz wiemy dlaczego.
“Dorosłe dzieci alkoholików” mają problemy z założeniem trwałego związku. Nie będę pisać eseju na ten temat - wystarczy, że wpiszecie sobie hasło “DDA” w wyszukiwarkę. Wyskoczy spora lista profesjonalnych opracowań.
Terapia jest kluczem do sukcesu.
Z tej strony chylę czoło przed scenarzystami i przepraszam, że wątpiłam w ich plan. Czwarty odcinek rzuca nowe światło na emocje, które buzują u dziewczyny.

Wyjaśniła się historia dziecka “zezowatej” Kaśki. Sama postać okazała się przesympatyczną i śliczną kobietą. Mam nadzieję, że dołączy do serialu na dłużej.

Sprawę rozwodu przemilczę.
Stażystów również. Chociaż nie. Jak myślicie Paweł będzie miał romans z Marią?

Uwielbiam scenki w SPA. Rozmowy o niczym w oparach kadzideł i czekolady były idealną przeciwwagą dla dramatów toczących się w okolicy.

Odcinek zaliczam do bardzo udanych.
Powiem tak: 4,5 bobra.