I tradycyjne kolejny odcinek ukradł Krzysiek - czyli Pan Paweł Domagała.
Mam wrażenie, że scenarzyści skupili się na pisaniu właśnie dla tego bohatera, a sam aktor nie tylko wciela się w postać, ale przede wszystkim udowadnia, że jest geniuszem komedii :)
Były mąż zaszalał.
Od pierwszej wizyty biznesmena, podczas której nazwał Biczyńskiego “hipsterką” i obiecywał go “dojechać” - śmiałam się w głos.
Później było jeszcze lepiej. Mogłabym jedynie przyczepić się do akcji z rozrzucaniem pieniędzy. Nie zauważyłam, aby przyjaciel zbierał banknoty i pakował je do kieszeni - raczej połakomili się na nie klienci baru.
Ubolewam. Mógł nasz Krzysiek zgromadzić całą ekipę swoich koleżków - leserów. Po akcji podzieliłby łupy i w końcu miałby za co kupić swojej byłej żonie kwiaty, a dziewczynkom drobne prezenty.
Ale chodziło o honor, a to “rzecz nic niewarta, czyli, że bezcenna” - cytując naszego klasyka ;)

Marcin odkręcał sprawę zakupu pierścionka. Zdziwiłam się odrobinę, że sprzedawczyni była aż tak niemiła. Ja na jej miejscu padłabym na kolana przed uczciwym klientem.
Przecież, gdyby nie dobrowolny powrót do jubilera dziewczyna musiałaby spłacać różnicę ze swojej kieszeni.

Asia nadal jest bardzo pozytywna, miła, uczuciowa i dobra. I odrobinę mdła - w przeciwieństwie do potrawy, którą ugotowała.

Sprawa odcinka, czyli kradzież zabytkowych studzienek kanalizacyjnych przez rozwydrzonego synka bogatej kobiety przeciętna. Być może Prawo Agaty przyzwyczaiło nas do tego, że dużo dzieje się na Sali sądowej…
Na plus Pani Foremniak (jak myślicie dlaczego Wiktor rozmawiał z nią o tajemniczym ojcu chłopaka?).
Adam Zdrójkowski, którego lubię w Rodzince.pl niestety dzisiaj nie podbił mojego serca.

Szkoda, że nic nie będzie ze znajomości Igi i Biczyńskiego. Już widać, że mężczyzna jest despotą - i co tu dużo mówić - świrem. Obserwuje, szpieguje i bije Krzyśka.

Marcin chce być przyjacielem, jednak jest jak “pies ogrodnika”. Nie chce być z Igą, ale również nie ma ochoty na to, aby spoufalała się z biznesmenem.

Chrzest na wariackich papierach też mnie nijak nie zachwycił, w przeciwieństwie do monologu Krzyśka z butelką piwa, który obiecywał, że będzie najlepszym wujkiem dla Rafałka i wyrażał zdziwienie, że nie został poproszony na chrzestnego. Dodatkowo bójka z Biczyńskim, krew i zniszczone kasety VHS! Toż to będzie się działo :)

Abstrahując od wszystkiego. Wiem, że mąż Ewy pracuje za granicą. Ale w życiu ludzi zdarzają się tak ważne sytuacje jak m.in. poród, czy chrzest pierworodnego.
I z takiej okazji bierze się urlop.
Znam przypadki, w których ojcowie “fatygują” się nawet z najdalszych zakątków świata.

Za cały odcinek 3,5 bobra