O mnie się nie martw „On jej nigdy nie kochał” – po Finale

Sezon był raczej przeciętny.
Czy ostatni odcinek przełamał złą passę i dał nadzieję na przyszłość?

Tradycyjnie słów kilka poniżej.

Tak jak podejrzewałam Milenka odeszła w siną dal… Krzyś słucha muzyki w stylu disco i pakuje manatki. Kolejny raz poczuł się zraniony i zdradzony, nic go w Polsce nie trzyma, a w Niemczech czeka jakaś biedna istota, którą można się zająć, a przy okazji podreperować budżet.

Iga, Marcin, a nawet Marek zajęli się Gadomską, która trafiła na wyjątkowego bydlaka. Mąż psychopata, przy okazji uzależniony od kokainy przebił haniebną przeszłość prawniczki.
Zaopiekowana, wyrwana z mieszkania, z obdukcją lekarską w torebce, zaczyna nowy rozdział swojego życia.
Czy będzie łatwo? To wszystko zależy od scenarzystów i tego, co zechcą zrobić z ostatnią sceną.

Zanim przejdę do najważniejszego wydarzenia zastanowię się głośno nad Martą.

Widzimy, że się waha, że kompromisy narzucane przez Tomka są idiotyczne – chociażby dorożka. Rozmowa o bieliźnie, czy wyjeździe do SPA, (a raczej braku możliwości spędzenia kilku chwil z koleżankami) stawiają to małżeństwo pod dużym znakiem zapytania. Podhalski wychodzi na tyrana i mimo jego sytuacji majątkowej uciekałabym w siną dal.
Nie dziwię się, że Trytytka stanęła w drzwiach Krzysztofa i będzie go skutecznie przekonywać do pozostania w kraju.

Tak przy okazji, czepiając się 😉 Mamy wieczór panieński – czyli czasu do wesela nie zostało wiele (może 2-3 tygodnie). Panna młoda chce skromnej imprezy, ale w zasadzie nie ma nic zaplanowanego.
Jaka będzie ilość gości chociażby? Gdzie odbędzie się to „kameralne” przyjęcie? Zespół, DJ, kwartet smyczkowy? Sam obiad, czy raczej tańce do rana?
Przecież to się ustala na długie miesiące wcześniej – wpłacając zaliczki.

Wieczór kawalerski wyglądał jak stypa, a Asia – delikatna i wrażliwa bizneswoman wyszła na „przejściówkę” w życiu trójki mężczyzn.
Widzieliśmy definitywne rozstanie z Pawłem, ale…

No właśnie Moi kochani.
Powiedzcie mi, czy to możliwe, aby w siódmym sezonie zakończono wątek z Marcinem Korczem? Uderzenie, krew płynąca po chodniku, a przede wszystkim te otwarte oczy.
Specjalnie jeszcze nie czytałam żadnych spekulacji, wywiadów i nie zerkałam na media społecznościowe.

Ewidentnie „Goła kostka” był w sezonie spychany na margines, jego relacja z Sylwią nie istniała, z Asią wlokła się bez ładu i składu… Aleksandra Domańska wystąpi w „Express”, może przez to ograniczy udział w O mnie się nie martw?
Nie mam pojęcia.
I zdecydowanie jestem w szoku, gdyby scenarzyści podjęli tak „kontrowersyjną” decyzję.

Odcinek bardzo dobry.
Cieszę się z otwarcia nowych „możliwości” i jestem ciekawa co wymyślą na wrzesień.
4 bobry!

8 odpowiedzi do “O mnie się nie martw „On jej nigdy nie kochał” – po Finale”

  1. Adminko, czy sugerujesz że Paweł nie zyje? 🙁 🙁 Bo tak to zabrzmiało, jejuu 🙁 🙁 🙁 Ja liczę na to, że będzie z Sylwią, że jakoś wróci do zdrowia. 🙁 🙁

  2. Fanka – no tak to wyglądało… Nie wiem, ciężko mi sobie to wyobrazić.
    Dopóki ekipa nie wejdzie na plan nic nie wiadomo.

  3. Przyszło mi do głowy, że może właśnie dlatego pokazano nam Pawła (w tych dwóch ostatnich odcinkach) jako osobę, której jednak trochę na tej Asi zależy? Żeby nie odchodził jako ostatni palant, który wykorzystał mężatkę i się nią znudził? Takie wybielenie na koniec? Nie wiem, to możliwe? Kasia Ankudowicz odchodząc z Pierwszej miłości utrzymała tę informację w tajemnicy do końca. Dopiero po ostatnim odcinku ze swoim udziałem pożegnała się z fanami.

  4. Bo ja wiem Stokrotka, czy on się tak ostatecznie wybielił? Gdyby przed pobiciem powiedział w restauracji, że ją kocha, że jest szczęśliwy, że może nie dorósł jeszcze do roli ojca, ale w przyszłości…, a później upadł na krawężnik – zamiast wychodzić bez słowa. W sumie zachował się całkiem jak palant 😉

  5. ja bym chciała żeby Paweł był z Asią, w 6 sezonie tak cierpiał z jej powodu, a w 7 i 8 zrobili z niego dupka lowelasa, który tylko czeka na skok w bok. Kiepsko zbudowali tą postać: w życiu codziennym to każda poważna dziewczyna by od niego UCIEKAŁAA…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *