Odcinek jest już dostępny na VOD, ale na premierę telewizyjną będziemy musieli poczekać do 6 kwietnia 2018.
Z uwagi na to, że oglądałam - Kilka słów poniżej.

Zerknęłam, bowiem nie mogłam już doczekać się podwójnej randki i występu Katarzyny Dąbrowskiej.

Podsumowanie wygląda następująco: Zmarnowany potencjał.
Tak jak jestem zadowolona z poczynań scenarzystów Drugiej szansy, tak na kolejne epizody O mnie się nie martw nie mogę już patrzeć.
Banda niesamowicie utalentowanych aktorów, z komediowym zacięciem marnuje się koncertowo.
To już nawet nie chodzi o jakieś fontanny emocji, czy niesamowite zwroty akcji. Chciałabym dostać cokolwiek z sensem.

Sylwia wróciła zakochana z wakacji na Kubie i ponownie wprowadziła się do Mariusza, który planuje ślub. Jedna rozmowa z klientką i bach! zmiana zdania.
Kończmy już ten temat scenarzyści drodzy. I tak wszyscy wiemy, że teraz piękne oczy prawniczki zwrócone zostaną w stronę ortopedy, aby finalnie połączyć ją z Pawłem.

Minęły dwa tygodnie w serialowej rzeczywistości (wakacje), a Kamil nie zdążył zapytać internetowej wybranki o miejsce zamieszkania.
Przybyło drzewo. Po rozmowie małżonków spodziewałam się co najmniej baobabu na pół salonu ;)

Jak Wam się podoba Iga w tej serii? Urlop macierzyński, opieka nad Zbyszkiem - ja to wszystko rozumiem, ale mam wrażenie, że jej życie w poprzednich sezonach (kiedy aktorki nie było na planie) w porównaniu z obecną bezpłciowością - było szaloną jazdą bez trzymanki ;)

Sprawa odcinka powaliła mnie na łopatki.
Na początku mąż - cynik i porada prawna w sprawie darowizn. Sms-y, podśmiechujki, wpada żona. Ustalanie terminów, wyznania, zmiana paragrafów… Na chwilę zrobiło się normalnie. Dwie minuty później kobieta zamyka się w jednym z pokojów i chce popełnić samobójstwo jednorazową maszynką do golenia.
Aha.
Rozmowa z Sylwią i ustalenia: Rozwód. Tymczasem przed Kancelarią Milena obnaża prawdę i skruszony małżonek wraca, aby się pokajać, przeprosić i zgodzić na rozstanie.
Takiej sinusoidy emocji - Głupkowatej dodajmy - dawno już nie widziałam.

Podwójna randka z Małeckim i Trytytką.
Tu mogliście poszaleć. Identyczne sukienki uznałam za dobry znak, ale im dalej tym gorzej. Bo cóż to spotkanie wniosło do życia któregokolwiek z bohaterów?
Nuda, kilka nieciekawych rozmów, ucieczka Tomka i informacja na deser: Solenizantka nie zamierza płacić za jedzenie. To po kiego grzybka zapraszała?

Na duży plus rozmyślania Krzyśka o maturze. Nie musi iść do Liceum, kwalifikacje może podnieść gdzie indziej. Trzymam kciuki.
Milena ma problemy z pieniędzmi i najprawdopodobniej chodzi o hazard. To nie jest dobra partia.

Szkoda, że ta kolorowa, pozytywna opowiastka jest teraz tak nudna i niedorzeczna.
Ubolewam.
Nie był to jednak najgorszy odcinek w historii.
2 bobry.