Jako, że w Wielki Piątek nie było odcinka postanowiłam nadrobić zaległości i wspomnieć o wyemitowanym tydzień wcześniej epizodzie z wyjazdem, rybami i nowym biznesem Krzyśka (a raczej teścia).

Wszyscy widzieli? No to jedziemy z “koksem”.
Nie jestem upierdliwa, nawet ostatnio pochwaliłam i wysoko oceniłam O mnie się nie martw. Dlatego patrzę i własnym oczom nie wierzę… Kompletna katastrofa scenariuszowa i pijany prawnik za kółkiem w roli głównej!

Marcin i Iga tańczą wieczorem. Oczywiście jak dorośli ludzie przy lampce czerwonego wina. Kaszuba ma pomysł! Krzysiek nie będzie nas nachodził bowiem wyjeżdżamy za Warszawę. Cóż, że pił alkohol i wsiada za kółko - liczy się spontan! Abstrahując również od tego, że ranko ma pojawić się na rozprawie sądowej w roli adwokata.

Burza, brak możliwości powrotu - nocowanie z nalewką w roli głównej. A rano, kiedy drogi nadal nieprzejezdne wypad na ryby. Cieszę się, że chociaż poprosił (a raczej nakazał) wspólniczkę, aby zastąpić go na sali rozpraw. Cóż za szczęście, że nie miała innych planów.
Wielki sukces, świętowanie, karaoke i powrót. Czyżby Pan mecenas znowu spożywał procenty?
Oczywiście, że tak. Tym razem to było li i jedynie piwko.

Być może wędkarze po wygranych zawodach raczą się bezalkoholowymi trunkami - wówczas odszczekam swoje żale. Niestety nie mam żadnego pasjonata ryb w rodzinie.

Nie zrozumcie mnie źle. Jako osoba pełnoletnia spożywam alkohol i nie mam nic przeciwko, aby inni dorośli również raczyli się napojami “wyskokowymi”. Ale jazdę pod wpływem potępiam.
Tyle kampanii społecznych, tyle pieniędzy wydanych na reklamę, bilbordy, nadruki… I jeden odcinek O mnie się nie martw, w którym główny bohater wsiada do samochodu po spożyciu. A może adwokatom więcej wolno?

Czas abym poznęcała się nad postacią Igi :)
Przecież Joanna Kulig umie śpiewać! Jeśli ktoś chciał pokazać warsztat aktorski piosenkarki to chylę czoła - tak złego występu już dawno w polskim serialu nie było.
Kobiety pokroju Igi nazywam “bluszczami”. Siedzi sobie Kaszuba spokojnie na rybach, prowadzi męskie rozmowy i nagle ukochana z termosem ładuje mu się na kolana i lekko przydusza.
“Mój Ci on”!
Ależ widownia wie, że darzycie się uczuciem -  nie musisz na nim wisieć… Poczułam ulgę, że Małecka przy wędkarzach opanowała się z namiętnymi pocałunkami.

Najlepsza w odcinku była Laura.
Joanny nie ma i nie będzie. Wątek Krzyśka i teścia bardzo słaby, Pani Irenka ledwie mignęła, a kochanka z przeszłości jeszcze na dobre się nie rozkręciła.
Sąd dosłownie sobie odpuszczam. Nie będę wyszukiwać nazwisk aktorów, którzy pojawili się w trzecim odcinku - chociaż ich występ był żenująco słaby (z naciskiem na seksbombę).

Czekam na kolejne epizody wielką nadzieją. Za trzecią odsłonę daję 1 bobra.
Dla scenarzystów.
Za karę.