O mnie się nie martw – Po Finale, bez finału.

Dziewiąty odcinek i na razie koniec.
I mam małą zagwozdkę. Przecież w zapowiedziach był przedstawiony kolejny (zaproszenia ślubne, telefon do brata, przytulaski Tomka), więc scenki zostały nagrane i zmontowane.
Dlaczego zatem kończymy na dziewiątym w połowie maja?

O samym „sezonie” słów kilka poniżej.

Słabizna bez pomysłu.
Po Krzysztofie z obsady zniknęła jego żona. Już mi się nawet nie chce komentować pomysłu co scenarzyści zrobili z jej postacią.
Obżerająca się bez umiaru ciapa, zdana na łaskę innych. Przecież to nie ona.
Do Irenki dołączyła powinowata uciekająca sprzed ołtarza, ale podejrzewam, że niebawem zniknie (w „finale” wybuchło uczucie).

Cała akcja podzieliła się na kilka głównych prądów:

– Nowy adwokat, którego początkowo chwaliłam szybko stracił ikrę, a w zamian otrzymał zakochaną siostrę przyrodnią.

– Trójkąt Marcin – Karolina – Justyna daje nadzieję, tym bardziej, że Pani taksówkarz skrywa tajemnicę i ma zakaz wikłania się w nowy związek.
Nie mogę patrzeć na coodcinkowe „fochy” obecnej sympatii Kaszuby. Robienie afery z każdej sytuacji, wieczne skrzywienie i czepianie się pierdół jest osłabiające.
Zbyszek mnie nie lubi – smutno i źle. Może poświęć mu kilka godzin, daj się poznać, zabaw młodego, czy kup mu zabawkę 😉
(Trzeba się nauczyć być dobrą ciocią).

– Poszukiwanie ojca Marii w duecie z Teresą.
Uwielbiam Panią Elżbietę Jarosik, więc nie chcę będę złośliwa. Sami jednak przyznacie, że to niepotrzebny wątek, który niczego do akcji nie wniesie.

– Planowanie ślubu Kostka i Kaśki. Przecież ta para to samograj!
Jak się już scenarzyści uczepili wyboru kolorów obrusów, czy zaproszeń, tak cały pomysł przepadł. Zero rozmów o przyszłości, dziecku (istniejącym), planowaniu życia, czy najzwyklejszych problemach dnia codziennego.
Chłopak jest tak upierdliwy, że na miejscu narzeczonej mocno zastanowiłabym się przed powiedzeniem „Tak”.

I to byłoby chyba na tyle. Nie pochwalę żadnego występu gościnnego, czy kancelaryjnej sprawy.

Czemu jeszcze oglądam?
To na pewno sentyment i wielka sympatia do bohaterów. Dlatego skręca mnie na widok idiotycznych zabaw i robienia z filarów „O mnie się nie martw” popłuczyn.
Gdzie Marek? Po rozstaniu z Sędzią snuje się po kątach i udziela rad. Taki toto „Wujek”. Asia – planerka mignie w tle. To był ten wielki powrót?
Sytuację momentami ratuje „Pantera” z erotycznym zacięciem. Wówczas przypominają się dobre czasy 😉

Świetny poród! Sylwia jest przeurocza w roli młodej mamy. Paweł zaskakuje, ale z posiadania noworodka naprawdę można wycisnąć więcej.

Czekam na resztę, ale już dzisiaj ubolewam.
2 bobry.

Jedna odpowiedź do “O mnie się nie martw – Po Finale, bez finału.”

  1. Ola Adamska pisała na Instagramie że nie zdążyli nakręcić wszystkich scen do 10 odcinka i nie zaczęli realizacji 3 ostatnich odcinków 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *