Z uwagi na prapremierę wszystko znajduje się poniżej.

I niestety stało się to, czego się obawialiśmy.
Pieniądze mocno skłóciły zakochaną parę.Temat jest wałkowany od kilku tygodni i mimo wielu prób dialogu scenarzyści uparli się, aby zamęczyć widownię kolejnymi rozmowami na temat mieszkania.
Przyznaję się, że powoli gubię się w ich wzajemnych oskarżeniach. Zaczęło się od nacisku rodziców, a w siódmym odcinku para ma pretensje o znajomych, czy hipotetyczną sytuację nieznajomych.

Wątek odcinka nie był zły - ogłoszenia o pracę, w których wyłudza się nasze dane osobowe są realnym zagrożeniem.
ALE pojawił się narzeczony miliarder z oskarżeniami i przez kilkanaście minut “bawiono” nas rozmowami o uczciwości. Z grą aktorską na poziomie… A nie będę się znęcać ;)
Cudowna scena. Dziewczyna rozmawia z Igą w ogródku i nagle dosłownie zza rogu przybywa facet, który pyta: “Pani Małecka?”.
Już abstrahując od tego jak znalazł swoją kobietę (może geolokalizacja w telefonie) to powiedzcie mi jakim cudem znał nazwisko pracownicy jednej z setek Kancelarii w Warszawie?

(Znalazłam - Iga dzwoniła na OBA telefony klientki. Byłam pewna, że jeden był prywatny, a drugi służbowy. Okazuje się, że należał do chłopaka. Mój błąd.
Z DRUGIEJ STRONY dlaczego Ewa tak bezmyślnie dysponuje jej kontaktami ;) )

Druga sprawa to randki Pani Irenki.
Naprawdę nie dało się wymyślić dwóch lokalizacji spotkań?
Pan numer jeden został pozostawiony przy stoliku z uwagi na niewystarczający iloraz inteligencji. W następnej scenie w tym samym klubie kobieta spotkała się z Panem Sknerą.
Czyżby z Lucynką czekały w ukryciu na wyjście pierwszego?

Krzysztof po porannych nerwach i przekazaniu Kaszubie praw do kontaktu z byłą żoną zamilkł. Trytytka ledwie mignęła. Szkoda wielka, bo ta para to pendolino obecnego sezonu.

Nic ciekawego się nie wydarzyło, a żaden z tematów nie posunął się do przodu. Mam wrażenie, że po raz kolejny zmarnowano potencjał - tak jak teść, tak obecnie teściowa zamiast przysparzać widowni śmiechu błąkają się po lokacjach bez większego pomysłu.

Najlepszy moment - to bruderszaft z serkiem góralskim i piwem w rolach głównych.

Po zachwytach nad formą O mnie się nie martw w piątym sezonie, z przykrością przyznaje 2 bobry.