Bobry nie mają w sobie nienawiści - tyle tytułem wstępu.
Bardzo chętnie wychodzą grupami, chociaż niekiedy nie mają siły na ilość głupot, które muszą oglądać, dlatego wypuszczają delegata ;)

Gołębie to dopiero wredne stworzenia i za przeproszeniem srają ludziom na głowy!
Musiałam stanąć w obronie moich ulubieńców! :D
Ochłonęłam i jedziemy…
Reszta w prapremierze - czyli poniżej :)

O mnie się nie martw SIEDEM na razie bardzo lubię.
I podoba mi się pomysł, aby dramatyczne momenty przełamywać komediowymi wstawkami.

Główna bohaterka przeszła dwie skomplikowane operacje i przez trzy miesiące będzie przebywać w szpitalu. Joanna Kulig może śmiało oddać się innym obowiązkom zawodowym, a my oglądamy dalej ;)

Martusia jest załamana, bowiem Marcin powiedział jej kilka gorzkich słów. Na dodatek świeżo odkryta latarka w telefonie i wielkie wyrzuty sumienia. Z drugiej strony Iga jest równie winna tej sytuacji (sama wlazła na drabinę, aby mieszać w korkach) i mam nadzieję, że kiedy dojdzie do konfrontacji obu Pań - Małecka nie będzie żywiła urazy.

Po tragedii warto docenić trzy ogarnięte osoby.

Pani Irenka. Tu nie było żadnych wątpliwości. W kamienicy mieszka kobieta, która załatwi wszystko i pomoże każdemu. Rozdziela zadania, planuje, a jak trzeba to skoczy po mleko i postawi do pionu spłakane towarzystwo.

Paweł. I tu się zdziwiłam. Goła kostka zachował zimną krew i brawo mu za to. Powstrzymał Sylwię rzeczowymi argumentami, zajął się pracą i zdławił niepotrzebną bieganinę w zarodku.

Jest i Krzysztof. Wspiera dziewczynki, tłumaczy ukochanej oczywiste rzeczy, pomaga Kaszubie, a dodatkowo przeprowadza mediacje rozwścieczonych Pań od Jacka.
Ewelinka została poharatana pazurem, a Grażynka ma limo pod okiem. Ale w konfrontacji, to starsza pantera wygrywa 1:0.
I na deser obśmiała oświadczyny młodszego kochanka.

Dziewczyny muszą trzymać się razem! To mnie rozwaliło na łopatki. Małecki jak najlepszy przyjaciel - gej wznosi okrzyki i psioczy na męski ród.
Kiedyś narzekałam na grę Pani Serafin, a dzisiaj, kiedy chyba widzieliśmy ją ostatni raz odrobinę żałuję tej postaci.
Kolejne słówka, które warto dopisać do słowniczka OMSNM:
Byczek - czyli Zbyszek
Frankenstein - czyli Iga po operacjach.
Cudne :D

Asia nadal się szarogęsi i jest okrutnie upierdliwa względem Sylwii, ale dzisiaj jej wszystko wybaczam. Bowiem zatrudniła Francuza! :)
A Filip to ideał opiekunki. I jeśli nie wyjdzie mu w bistro, to z pewnością może zatrudnić się w roli niani. Przegapił czas dorastania swojego dziecka, niechaj się rehabilituje…

Sprawa odcinka nawet niezła. Pomysł był, ale aktorsko tradycyjnie przeszarżowano w stronę “Trudnych spraw”.
Pilot mignął na chwilę, odrobinę za długo trwała akcja uwięzienia mamy i podtrzymywania drzwi (tym bardziej, że tydzień temu również szukano ślusarza). I za to odejmę gołębia ;)
Ale z czystym sumieniem daje 4 bobry.