“Ech”…
I znowu mam takie sobie odczucia po odcinku.
Bo ostatnio są takie… “konkretnie o niczym” ;)

A tu Jacek z bolącym zębem przyłożył w odwecie za obrażanie Grażyny, a tu Marcin ma problemy ze studentkami, albo wszyscy spotkają się w jednym miejscu i następuje głupkowata komedyjka pomyłek.

Kaszuba senior na dobre pożegnał swoją “amatorkę”. Kobieta zrozumiała, że miejsce po wyjściu z jaskini jest już zajęte.
Może to i dobrze, bo Pani Gawryluk ostatnio szarżowała.
Będzie Sędzia Agata. Jest klasa, podobne poglądy i zainteresowania.

Grażyna umiejętnie odstrasza randki lekarza i prawnika. Przy okazji przepytuje wolnych facetów, którzy kręcą się wokół Sylwii.
I w finale dostajemy jakąś przedziwną mieszankę. Są pouczenia, bon moty o niewtrącaniu się do życia córki i tłumaczenia “gołej kostki”.
Dorosłe osoby i relacje:
- Ewidentnie Sylwia kocha Pawła, wpuszcza go do mieszkania i daje się ponieść chwilowej namiętności.
- Kolejnego dnia ustala z nim zasady (myśląc nawet o dzieciach).
- Ma zakończyć przyjaźń z ortopedą na prośbę gołej kostki. Ale prawnikowi nie przeszkadza to w nawiązywaniu z w/w coraz lepszych relacji.
- Przy okazji on zakazuje koleżeństwa w płcią przeciwną, a sam wychodzi na kawki. Śmierdzi podwójną moralnością?
- Rozmowy między zainteresowanymi kończą się obrażaniem i wyjściem. Zawsze można rzucić coś w stylu  “Zostaw mnie w spokoju”.

Wiecie kto tu jest najmądrzejszy?
Małecki Krzysztof. Brat i powiernik, mój ulubieniec i fan prawdziwej miłości.

Do końca sezonu nasza ulubiona para raczej się nie otworzy i nie wyjdzie poza utarte w “obyczajówce” schematy.

Na szczęście
sprawa molestowania studentki skończyła się bardzo szybko. Nie było również bliźniaków z “ojca - dawcy”. Uff.
Za mało Trytytki. Myślę, że z przyjemnością i komediowym zacięciem temat skromnego ślubu można rozwijać jak perski dywan.
Pani Irenka przepadła całkowicie. Nikt nie ma pomysłów na tę postać.

O Monice chyba za tydzień (w sensie w najbliższych dniach).
Igor, latorośle, pierdoły.
2,5 bobra.