O mnie się nie martw „Rozmiar ma znaczenie” – po odcinku 2×07

Odrobinę po czasie, aczkolwiek pogoda nie sprzyja oglądaniu seriali na bieżąco.
Krzysztof jest nadal najśmieszniejszym punktem odcinka, a w połączeniu z Panią Irenką, kolegami z pracy, a nawet francuskim tatusiem tworzy niezapomniane duety.
Zauważyłam, że powoli jego teksty i pokrętne tłumaczenia wchodzą w życie znajomych. Nawet Wojtek bredził coś o „wróblu w garści, zamiast ślimaków w trawie, w sałacie”.

Jak wiecie długo nie mogłam uwierzyć w uczucie Marcina i Igi. Ta para po prostu zupełnie mi nie pasowała. W drugim sezonie powoli zaczynam czuć „chemię”. Nawet złapałam się na tym, że nie znoszę Magdy, która zagięła parol na prawnika.
Co to za przebiegła manipulantka! W odchudzonym ciele kryją się pokłady frustracji, jadu i wredny charakter.
Z uśmiechem na uszminkowanych ustach rozprawiła się z główną bohaterką, nie bacząc na to, że ją obraża wyciągając na jaw wszelkie możliwe kompleksy „ulubionej sprzątaczki”.
Nie dziwię się, że Igę trafił przysłowiowy „szlag”. Tym bardziej, że prawniczka dała jej jasno do zrozumienia, że o tatusiach nieudacznikach i wszelkich niepowodzeniach wie od Marcina.

A, że Iga jest wybuchowa, to wystarczył tylko moment, a raczej wykład Kaszuby.
Biedny adwokacina nieświadomy rozmowy kobiet wysłuchał obelg na temat hipokrytów i rozpuszczonych dzieciaków pod swoim adresem, a później przeszedł do kontrataku.
I padło kilka bolesnych słów.
Marcin z jednej strony ma rację, że czuje się wykorzystywany przez Igę, jej znajomych i rodzinę. Jego możliwości i wykształcenie prawnicze niejednokrotnie ratowały ich skórę. Aczkolwiek z drugiej strony jako „Skuteczny” sam prosił kobietę o informowanie go o problemach i chciał pomagać im za darmo.

Zgadzam się z nim w kwestii filmiku w internecie. Jego najlepsza „przyjaciółka” powinna mu uwierzyć bez wahania, lub ostatecznie porozmawiać/dopytać. A jak się zachowała? Nie mam ochoty pisać o jej beznadziejnej postawie po raz kolejny.
On wie o jej wszystkich lękach, niepowodzeniach, tatusiach, dzieciach i przyjaciółkach, którym pomagał podczas porodu.
Co ona wie o jego najbliższych? Otóż niewiele…
(Z drugiej jednak strony on żyje sobie w poukładanym świecie i nie widzę możliwości, aby nagle zaczął się komukolwiek zwierzać z relacji rodzinnych).

Uff rozpisałam się.
Uważam jednak, że ta kłótnia była potrzebna. Źle się stało, że jej punktem zapalnym była upierdliwa prawniczka.

Głównym wątkiem odcinka była pomoc bibliotekarce, której docent skradł pracę, aby się doktoryzować.
Nie od razu poznałam Katarzynę Cynke.
Oczywiście sprzątaczka pomogła podjąć ostateczną decyzję.

Wiktor również wziął sprawy w swoje ręce. Chce ożenić się z matką nienarodzonego synka. Asia przyjęła wiadomość odrobinę nerwowo.
Wiecie o co jej mogło chodzić?

Żałuję, że obcięto ilość Krzysztofa, Pani Irenka też pojawiła się tylko na kilka sekund.
Zdecydowanie były lepsze odcinki.
Intrygantka mnie zdenerwowała, ale kłótnię głównych bohaterów zaliczam na plus.

Za cały epizod 3,5 bobra.

Jedna odpowiedź do “O mnie się nie martw „Rozmiar ma znaczenie” – po odcinku 2×07”

  1. Odcinek poniekąd przełomowy, jeżeli chodzi o relację Igi i Marcina. Ich kłótnia z pewnością była potrzebna, aczkolwiek po raz kolejny zirytowało mnie zachowanie Igi. Nie da się ukryć, że Małecka jest bardzo impulsywna i bezpośrednia, ale w stosunku do Marcina mogłaby się czasem pohamować. W końcu on jak nikt inny pomaga jej niemalże w każdej, nawet najdrobniejszej sprawie. Tymczasem za każdym razem, gdy ich relacja zostaje wystawiona na próbę Iga bez chwili zastanowienia robi Marcinowi wyrzuty nie przebierając w słowach. Nie wiem jak ostatnie wydarzenia wpłyną na tę dwójkę, ale oni ewidentnie muszą jeszcze się dotrzeć zanim coś z tego będzie. Poza tym fajnie by było gdybyśmy w końcu dowiedzieli się czegoś więcej o rodzinie czy też przeszłości Marcina. Bo jak na razie o jednym z głównych bohaterów wiemy wszystko, a o drugim niezbyt wiele… W odcinku irytująca Gadomska realizuje swój plan. Trzeba przyznać, że Magda jest bardzo perfidna i pewna siebie. Miejmy jednak nadzieję, że Marcin nie jest na tyle głupi i w porę ogarnie się z kim ma do czynienia. Co do Aśki i jej reakcji na ślub ojca to myślę, że ma swój głęboko skrywany powód, dla którego nie potrafi cieszyć się jego szczęściem tak bardzo jakby tego chciała. Sposób w jaki ojciec poinformował ją o ślubie trzeba przyznać, nie był dość przyjemny. Według mnie Joanna poczuła się mało istotna i pomimo, że jest bardzo poukładaną dziewczyną podświadomie zdaje sobie sprawę, że jej życie prywatne wcale nie jest takie poukładane. Czytałam, że w jednym z kolejnych odcinków Asia ma powiedzieć Marcinowi, iż nie spodziewała się, że prędzej zabawi na weselu ojca, niż na własnym. Również Tomka ma dotyczyć ta aluzja. Dlatego kibicuję, aby udało jej się z Adamem. Odcinek oceniam na 4 bobry. Padły istotne słowa i zapadły decyzje. Krzysiek, pani Irenka i spółka pomimo stosunkowo niewielkiej bytności jak zwykle nie zawiedli. „Święta Teresa” również na plus.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *