O mnie się nie martw „To jakie jest następne pytanie?” – po odcinku 6×01

W stosunku do innych produkcji o „O mnie się nie martw” dość długo było cicho i głucho.
Niedawno dowiedzieliśmy się, że wzorem innych, polskich seriali, główna bohaterka została wysłana za granicę i w szóstej odsłonie będziemy się z nią kontaktować jedynie przez komunikatory internetowe.

Jak wyszło?
Zapraszam poniżej.
Pierwszy odcinek już jest w prapremierze.

Rozumiem, że Joanna Kulig miała inne zobowiązania i nie mogła uczestniczyć w zdjęciach do szóstej odsłony.

I wymyślono jej wyjazd do USA. Na szkolenie, które wygrała po napisaniu pracy.
W zasadzie zupełnie zapomnieliśmy o tym, że Małecka studiuje resocjalizację.

Ostatnio plątała się po Kancelarii i przeżywała swój własny ślub. Zero uczelni, zero wykładów, czy zobowiązań stażowych.
Ale ok.
Przyjmijmy, że nagle po wypadku coś ją olśniło i zredagowała książkę na kilkaset stron, została wybrana wśród tysięcy Polaków i zwyciężyła w bardzo prestiżowym konkursie.

Iga uporała się ze wszystkim w trzy miesiące, dodatkowo poznała język angielski na tyle, na ile musi go znać osoba na studiach w USA i wyleciała.
Nie będę drążyć w temacie, chociaż scenarzyści sprawili mi spory ubaw. Gdyby w takim tempie kobieta wcześniej przyswajała wiedzę, to w dwa kolejne lata byłaby np. wykładowcą prawa 😉

I tak na marginesie.
W tym samym czasie, kiedy Małecka wywróciła swoje życie do góry nogami, Joasia nie ogarnęła tematu rehabilitacji.
Z taką kasą i znajomościami?
Serio?
Czy naprawdę w całej Warszawie nie ma ani jednego fachowca, który mógłby jej pomóc?
I Adam, który musi prosić o pomoc konkurenta, zakochanego w żonie…
Ręce opadają.

Dziewczynki zostały pod opieką Marcina.
Znają człowieka, Kaszuba jest dla nich autorytetem, włos im z głowy nie spadnie. Tutaj jestem jak najbardziej „Za”.
Ale po kiego grzyba rodzinka poszukuje „pomocy domowej”?
Myślę, że właśnie w tym przypadku mogłaby zjawić się babcia, która w poprzednim sezonie nie miała co ze sobą począć (bo nie było na nią specjalnego pomysłu).
Niedoszła teściowa z pewnością chętnie zajęłaby się wnuczkami i dodatkowo wyręczyła Marcina w domowych obowiązkach.
Dodatkowo jest Krzysztof z Martą, jest Ewa, a nawet Pani Irenka, która kocha porządek i domowe obiadki.

Niebawem w ich życiu pojawi się nowa ciocia  – atrakcyjna i pyskata.

Aleksandra Adamska jak na razie niczym specjalnym się nie wyróżniła. Ale będę ją obserwować.
Myślę, że gorzej niż z Gadomską nie będzie 😉
Scena, przy zgubionej kurtce – najsłabszy moment odcinka.
Niesympatyczna właścicielka, kontra ograbiony klient. Trudne sprawy kontra Ukryta prawa (i ta gra aktorska – o losie!) Reżyser miał w tym momencie przerwę na kawę?

Prawniczka pomaga, a gostek zamiast dziękować, że ktoś się za nim wstawił ponagla: ” To PUNKT czy PARAGRAF?”.
Gdyby Sylwia miała jaja, to powiedziałaby: „Nie wiem. Jestem baletnicą. Reszty poszukaj w kodeksach. Moja kurtka wisi na haczyku. Bye” 🙂

Pani Irenka znalazła ukochanego sprzed lat, a Krzysztof będzie go obserwował.
W zasadzie szósta seria będzie mocno opierać się na perypetiach Małeckiego. Przygotowania do ślubu, problemy z dziewczynkami, odnaleziona siostra, spadek, ojciec, mama, Marta, koledzy… i jeszcze druga postać do zagrania.
Trochę się tego wszystkiego obawiam, bo Domagała zaczyna szarżować. Scena koszmaru sennego była okrutnie przerysowana.

Rewelacyjna sprawa sądowa (matka trucicielka) – tak źle napisana i zagrana, że żałowałam zmarnowanego potencjału.
Najlepsze sceny to rozmowy Kaszuba-Małecki i podsłuchiwanie zwierzeń na Skype 😉 Martusia i Wiktor – oaza spokoju. Liczę na więcej.

Na dobry początek 2,99 bobra.
Za dużo głupotek.

6 odpowiedzi do “O mnie się nie martw „To jakie jest następne pytanie?” – po odcinku 6×01”

  1. Głupotek było dużo, ale przyjemnie to się oglądało.
    Jeśli chodzi o terapeutę to jednak była to inicjatywa Pawła, a jednak lekarze/rehabilitanci najlepsi są z polecenia, więc nie dziwię się że Adam skorzystał z jego pomocy, ale mogli to rozwiązać przez Marcina a nie takie podchody.

  2. Ja z kolei wybronię pomoc domową – w praktyce to w Warszawie pracuje się od 8-17 (w domu jest się o 18), więc nie jest to wyszukany problem – dziewczynki trzeba odebrać, ugotować obiad, pomóc w lekcjach

  3. Nie chcę za bardzo fantazjować, ale generalnie nie wiemy czy matka Igi gdzieś nie pracuje itd. to po pierwsze, a po drugie to chyba Marcin wolałby kogoś zatrudnić i zapłacić niż mieć 24 godziny na dobę Lucynkę na głowie. 🙂
    Ja osobiście patrząc na jej charakterek wolałabym już wydać te pieniądze i mieć święty spokój 🙂
    I tak uważam że wątek z nianią/gosposią był wprowadzony tylko dla rozmowy o zazdrości, a także żeby przygotować pole Sylwii jako takiej pomocnicy Marcina.
    Bardziej mnie zastanawia dlaczego to Marcin opiekuje się dziewczynkami a nie Krzysiek jako ojciec.

  4. Swoją drogą – Iga i Marcin cały czas pracowali, a jakoś nigdy nie potrzebowali pomocy domowej.
    Dokładnie chodzi o wprowadzenie Sylwii.

    Krzysiek powinien nagiąć swój harmonogram do obowiązku córeczek. Ale w zasadzie gdzie jest drugi ojciec? 😉

    Co do teściowej – może racja, bo charakterek Lucynki jest nietypowy i lepiej zapłacić komuś innemu. Dlatego ja proponuję Panią Irenkę, która i tak zajmuje się opieką nad całym stadkiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *