Chyba zaczynam być delikatnie podirytowana.
Chodzi mi przede wszystkim o zapowiedź szóstego odcinka.
Z racji prapremiery - wszystko poniżej.

Jakub Wesołowski to pierwsza miłość Jadwigi Kaszuby.
I nic w tym złego. Każdy z nas ma jakiś bagaż doświadczeń itp., itd. Ale powiedzcie mi, czy ten lekarz musiał być kolejnym przystojniakiem dybiącym na atuty połamanej matki trójki dzieci?
Nie dziwię się Marcinowi. Gadają od kilku dni, a żona zapomniała mu wspomnieć, że pół dnia spędza z chłopakiem, w którym była szaleńczo zakochana kilkanaście lat temu?
I tak między nami. Iga ma dwie córki, ciągną się za nią “byli”, wyrwała młodego kawalera, dodatkowo świetnie sytuowanego prawnika, która ogarnia cały bajzel.
I w zwiastunie, który widzimy są jakieś umizgi, jakieś chęci pocałunku?
Dej Pan spokój. Wątek od czapy.

Asia zwierzyła się Markowi.
Jej potrzebna jest pomoc psychologa. Strata matki w młodym wieku, branie na siebie ciężaru rozstania rodziców, wymagania względem kolejnych mężczyzn i niska samoocena ukryta pod pancerzem eterycznej, zimnej blondynki - to samo nie zniknie.
Z drugiej strony Paweł. Rozwalił jej związek, z dumą zabrał na swoje włości, a teraz twierdzi, że nie chce dzieci i nie chce się żenić. A z nią to już w ogóle.
Niby romantyk, który porwał ukochaną siłą i nie wnika w jej stan cywilny, a z drugiej strony jednak wielki BUC.
I tak między nami - część druga ;) Nawet jak miałabym charakter anioła to na widok koleżanki z pracy, która wykonuje masaż rozluźniający mojemu facetowi dostałabym delikatnie rzecz mówiąc “piany” ;)
Lubię Sylwię, ale to akurat było okrutnie głupie.

Niebieskie bluzeczki i pilot w fazie rozwojowej. Okrutnie mnie drażni ten bohater. I najgorsze jest to, że nie wiem do końca czemu :)
Z ukrycia poczynania i randki obserwuje były mąż - skazaniec. Będzie się działo ;)

Sprawa odcinka. Nie było źle aktorsko, ale dzieciak, który chce sądowej walki z rodzicami i ograniczenia ich praw… To już było.

Martusia z Krzysiem na razie pozbyli się Francuza i oddają się namiętnym aktom płodzenia potomstwa.
Uwielbiam sceny z trzema tatkami, którzy wspólnie wychowują dzieci, wspierają się i komentują rzeczywistość. Prym wiedzie oczywiście Małecki. Kaszuba jest święty. I świetny.

Helenka przyznała się do ucieczki ze szkoły.
Filip zauważył (Słusznie!), że bez pociechy sam by sobie nie poradził. To może warto zatrudnić pełnoletnią kelnerkę?
I druga głupotka - wpada Krzysio i zarządza: Dzisiaj zamkniesz Bistro wcześniej. A co na to Asia? Ja jej się dziwię, że dała wolne.
Dopiero co otworzyła biznes, znalazła kucharza, zapłaciła za sprzęt, wykosztowała się i tak szybko się zgadza na zamknięcia niekontrolowane?
A co jak jej jedyny pomocnik zachoruje?
W sumie można jej odpuścić. Była bardzo zaabsorbowana oglądaniem zdjęć i wymienionej wcześniej bransoletki. Myśląc o tym “darze” od mamy skłaniałam się raczej na jakieś cudeńko z różowymi kamieniami, oprawione w złoto ;) A tu gumeczka za 0,50 groszy od Chińczyków.

Ujmujący Goła kostka ze Zbysiem. Nie mówiąc już o Małeckim który improwizował przy dzieciaku.
Ale jestem zła na Igę.
Za wszystko 3,5 bobra.

Pi i chapi ;)