O mnie się nie martw „To jest po prostu życie” – po odcinku 7

Jesteśmy na półmetku O mnie się nie martw.
Jest i prapremiera!

Dla tych, którzy nie czekają na piątek – kilka słów poniżej.

Mam wrażenie, że siódmy odcinek jest mocno „Za”.
Pojawiło się mnóstwo nowych wątków i chociaż nigdy na to nie narzekałam, to ewidentnie widać, że scenarzyści poszybowali w przestworza.
Sprawa pomocy dla psa znajdy – już byłaby super. A tutaj jeszcze maleńka Marysia na śmietniku i miłość Krzysia do dziewczynki.
I przyjazd do Kancelarii, Martusia w kontaktach z uroczą istotką…
I Podhalski z nową fryzurą oskarżający Małeckiego o odurzenie dziecka.

Zabrakło mi warstwy dialogowej. Ba! Momentami miałam wrażenie, że produkcja postawiła na szeroko pojętą improwizację.
Chociażby sceny z psem. Gdyby to był jakiś owczarek niemiecki, to może i zrozumiałabym obawy Małeckiego. Ale maleńki, wystraszony kundelek? (Czy ten zwierzak nie grał w Lekarzach?)

Paweł za dużo czasu spędza z Sylwią, a jego powitania i telefoniczne rozmowy są niesmaczne. Jednak muszę przyznać, że ładnie zaopiekował się Asią po nieudanym spotkaniu z matką, wsparł ją słowem i czynem.
Przyjemna scenka.
Na plus również rozmowa Irenki z Igą. Krótkie uświadomienie oczywistości. Ten szpitalny makijaż to totalne nieporozumienie.
Kubeł zimnej wody niebawem przyda się Trytytce. Wysoki prawnik onegdaj zostawił ją na lotnisku bez jakiejkolwiek pomocy. Czy tak zachowuje się odpowiedni kandydat na męża?
Niestety widać, że dziewczyna zacznie zastanawiać się nad związkiem z Małeckim, a i on czuje na plecach zagrożenie (i te wielkie kompleksy!)

„Nasz doktorek” jest wielką świnią! Zdradzał żonę z mężatkami, a teraz wyraźnie ostrzy sobie pazurki na kolejną połamaną ofiarę w postaci Igi. Miejmy nadzieję, że ten wątek zakończy się szybko i bezboleśnie, bo jestem już wkurzona jak Marcin 😉
(I jeszcze te lewe pieniążki).

Dużo chaosu, za dużo improwizacji Pawła Domagały.
Irenka jak zwykle nieoceniona.
Tomasz powrócił, Grażyna zrywa kontakty z koleżankami. Co dalej z Marysią? Krzysio nie ma szans na adopcję dziewczynki w obecnym stanie rzeczy.
(Ps. Jaka to musi być przyjaźń 🙂 Jadąc do Kancelarii szczęśliwy znalazca tłumaczył dziecku, że niebawem pozna Kaszubę. I ani słowa o ukochanej 😉
3,5 bobra.

6 odpowiedzi do “O mnie się nie martw „To jest po prostu życie” – po odcinku 7”

  1. Jeśli chodzi o psa i strach Krzysia, to myślę że nawiązali do wcześniejszych odcinków gdzie Paweł Domagała popłyną w swojej interpretacji. Nie pamiętam dokładnie co to za odcinek był, ale opowiadał kiedyś że w dzieciństwie jego zmorą był jakiś piesek który go ganiał czy coś takiego. A jak wiemy przeżycia z dzieciństwa mogą długo w nas siedzieć i można mieć traumę do końca życia.

  2. Wydaje mi sie ze watek z doktorskiej niedługo sie skończy bo iga wyjedzie na rehabilitacjie i pewnie wogole ta postac bd w rozmowach tel albo w krótkich odwiedzinach. Z Pawłem masz racje jego zachowanie nie przystoi facetowi w zwiazku. Mnie juz to meczy akacja w przypadku Sylwia i Pawła tak sie wlecze. Kibicuje tej parze ale ktoś musi wykonać jakis krok naprzód. Na początek Paweł powinien zerwać z Aska. Watek z jej mama bez sensu jak juz sie pojawil to powinni go rozbudować…

  3. Nie oglądałam jeszcze odcinka, ale też mi się smiać chciało z zapowiedzi, jak Krzysiek przestraszył się psiaka. A ten pies cudowny po prostu 😀 I właśnie mogło chodzić o traumę Krzyśka, bo mówił kiedyś że go rottwailer w dzieciństwie przez 4 ulice gonił.

  4. Dokładnie o tę scenę mi chodziło jak pisałam o tej traumie. Była jeszcze rozmowa z Martą, która się z niego naśmiewała że ten pies to pewnie zwykły kundelek był, a nie rottweiler.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *