Tradycyjna pora, więc czas na kilka słów podsumowania.
Najbardziej cieszę się z powrotu Filipa. Wątek jego aranżowanej “randki” to zdecydowanie najmocniejszy punkt w jedenastej odsłonie.
Anna Mucha nadal dobrze odnajduje się w roli egzaltowanej bogaczki w szpilkach i narzutce z lisiego futerka. Kwintesencja “wesołej wdówki”.

Odrobinę zastanawia mnie jednak-  czy śmierć jej poprzednich mężów była przypadkowa? O ile pszczołę jestem w stanie zrozumieć, to już seks, czy dziwne połączenie suszarki z wanną zaczyna trącać mi… morderstwem?
Może naoglądałam się za dużo produkcji kryminalnych ;)

Filip z łamańcami polsko-francuskimi jest po prostu uroczy.

Bardzo dobra sprawa odcinka. Prosta kobieta i walka z operatorem - plus udowadnianie, że nie jest się oszustem. Świetnie, że Iga zaopiekowała się Panią Barbarą, a Kaszuba postanowił jej pomóc za 100zł. Dla adwokata to śmieszna suma, jednak jak widzieliśmy dla przeciętnej Polki, samotnie wychowującej dzieci to ogromne pieniądze. Serdeczne pozdrowienia dla Barbary Kurzaj. To zdecydowanie najlepiej zagrany wątek w tym sezonie.
Małecka przy okazji miała możliwość zerknięcia w swoje życie - też jest matką, też miała problemy z utrzymaniem dzieci bez alimentów i na dodatek dorabia sobie sprzątaniem. Jednak jej los w porównaniu z problemami Pani Barbary jest doprawdy sielanką…

Dorota się wyprowadziła. Aż chciałoby się rzec: “W końcu”. Ten wątek był tak potrzebny w trzecim sezonie, jak onegdaj kuzynka Marcina, czy romans Ewy. Żegnamy się bez większego żalu.
“Nikt nie chce abyś wyjeżdżała - ale chodź odprowadzę Cię na przystanek autobusowy” ;) Tak oto Iga zatrzymywała swoją siostrę w Warszawie.
Przy okazji wyszło na jaw, że wystarczyło poprosić siostrę o 200zł czynszu - czyli znalezienie pracy, aby całkowicie pozbyć się pasożyta.

Asia dowiedziała się, że Adam ma problemy finansowe. Też zaczynam zastanawiać się po co narzeczony ukrywa przed nią tak ważne sprawy.
Marek Kaszuba tradycyjnie mąci - ale ja akurat bardzo lubię postać graną przez Pana Stelmaszyka.

Sekretarka wyjechała do klasztoru, a Pani Irenka wróciła do swojego koloru włosów. Świetny moment ze składaniem karmnika, gotowaniem zupy i pisaniem wypracowania z angielskiego. Dziewczynki “wymiatają” ;).

I na deser: zupełnie nie rozumiem po kiego grzyba Iga spotkała się z byłym facetem Doroty? Przecież chłopina postawił sprawę jasno i zerwał znajomość argumentując przyczyny rozstania w logiczny sposób.

Dorota była załamana, jednak to nie jest powód, aby szukać informacji o każdym mężczyźnie, który był związany z młodszą siostrzyczką.
Rozumiem, że można pomagać, kiedy ktoś nas o to prosi… Ale tym razem scenarzystów poniosło. Po co Małecka ukrywała swoją tożsamość i spotykała się z redaktorem/prawnikiem?
Oczywiście odpowiedź jest prosta - po to, aby Marcin (też nie wiem w jakim celu mknął na spotkanie i konfrontację) miał poważne kłopoty.

O tym już niebawem.
Za sprawę odcinka, za Filipa i jego nową znajomość, za wyjazd Doroty - 3 bobry.