O mnie się nie martw również powróciło w prapremierze.

Szanując tych, którzy chcą doczekać do piątku - wszystko poniżej.

Minęło kilka tygodni/miesięcy, podczas których cała akcja z finału zawisła w niedomówieniach.
Iga z Marcinem dotarli do Paryża? Bo nijak nie znalazłam w odcinku odpowiedzi.
Amant z naręczem róż, który wysiadał z taksówki pojawia się regularnie, a Kaszuba podaje mu rękę.
Nie rozumiem tego wątku kompletnie. Samotny doktorek po rozwodzie ugania się za szczęśliwie zamężną matką trójki dzieci?…
Poczekajcie. Przeanalizowałam sobie wszystkie scenki z udziałem Wesołowskiego i raczej nie zasłużył na ataki. Pozbierał owoce, odwiedził bratanka, został zaproszony na kawę przez ojca i wtargał wózek.
Nie wykonał żadnego gestu w stronę “Mecenasowej”, więc nie wiem skąd te nerwy na jego widok.

Krzyś użala się po rozstaniu z Martą.
Postawił ultimatum, a Trytytka spakowała torby i wyprowadziła się w tempie natychmiastowym … I teraz też nie wiem do końca, bowiem bazuję tylko na rozmowie “Pantery” z Gajewskim. Czyżby ona zamieszkała z Podhalskim?
I co to w sumie za rady? Wyszumi się z nim, wyszaleje i może wróci. Czy jest na sali mężczyzna, który dałby radę zapomnieć o podobnym wyskoku narzeczonej?

Sylwia nie jest w stanie wybaczyć lotnikowi dziecka z inną - w zasadzie trudno jej się dziwić.
Po pocałunku z “Gołą kostką” pozostał tylko niesmak. Paweł twierdzi, że to nie powinno się wydarzyć, a tak w zasadzie to dobrze, że są kumplami.
Oni i tak są siebie warci. Ona wiedziała o istnieniu Asi, miała chłopaka, a dała się ponieść chwilowej namiętności jak gimnazjalistka.
Ogółem to ewidentnie widać, że minęło sporo tygodni, a wszystkie sprawy są gniecione podczas kilku godzin.
Serio? Nie dało się załatwić sprawy pocałunku podczas jakiegoś wyjazdu do Sądu/klienta? A może doszło do jakiegoś zakrzywienia czasoprzestrzeni? Przecież budzenie dzieci przez hity też nie trwałoby dłużej niż tydzień ;)

Jest nowy bohater. Kamil - powinowaty doktorka, który wpadł w oko Helence.
Tak na marginesie to przydałoby się odrobinę przytemperować pyskatą małolatę i wezwać na pomoc chociażby Francuza. Marcin nie ma żadnego autorytetu, a Małecki traktowany jest z pobłażliwością.

O ile Marta zupełnie zmieniła swój styl na elegancki i minimalistyczny, Sylwia wygląda już zjawiskowo, to Asia poszła w dziwną stronę. Czy nowa “stylówka” jest naprawdę godna pochwał?

Najważniejszy punkt programu to chrzciny Zbyszka (maluch z cudnym uśmiechem!)
Rozmowy o prezentach, przebieranki, muszki, kamizelki, krawaty … i Wielki Smutek.
Nie zjawiła się żadna z babć, podobnie jak największa przyjaciółka domu - Ewa, do której nawet nie dopisano wytłumaczenia.
Przygotowania w bistro też wołają o pomstę do nieba. Piętnaście minut przekładania lichych bukiecików, a nikt nie zorientował się, że brak jest dostaw? Tym bardziej, że chodzi o jakieś dwie butelki kolorowego wina.
“Coś bidna ta impreza jak na chrzest Księcia Palestry”
Dokładnie Panie Małecki. Z ust mi to wyjąłeś ;)

Odrobinę disco-polo, jakieś dziecięce zadurzenie, mnóstwo bzdurek i idiotycznych rozwiązań.
Tak rozpoczyna się ósma odsłona O mnie się nie martw.
Na plus jedna scenka Krzyśka z maluchem.

Gdzieś to się tak rozpłynęło, rozklapciało i pogubiło.
2 bobry i ani sztuki więcej.

PS.Taki ziąb, a Zbyszko bez rękawiczek w wózeczku? Albo wręcz odwrotnie - Na imprezie Sylwia paraduje z gołymi ramionami, a dziecko siedzi zakutane w skafanderek z “misia”. Ja bym się ugotowała…