O mnie się nie martw – „Utalentowany tata” – po odcinku 2×11

Dzięki występowi Krzysztofa spłakałam się dokumentnie. Oczywiście ze śmiechu.
Ta piosenka powinna wygrać Eurowizję! 😉 A przynajmniej zostać hitem festynów branży zajmującej się odpadami przemysłowymi.

„Dla Ciebie i dla dzieci segreguję elektrośmieci”

Wzruszenie mieszało się z niekontrolowanymi wybuchami śmiechu. Nie dziwię się, że ojciec Oliwki i Helenki zgarnął główną nagrodę w szkolnym konkursie.

Pani Irenka się zagalopowała. Nocne namiętności i wyznania skutecznie wystraszyły lokatora.
Na plus jej rozmowa z Wojtkiem przy butelce piwa. Co ta samotność robi z ludźmi 😉
Nadal mam nadzieję, że Krzyś wróci pod opiekuńcze skrzydła sąsiadki, która znajdzie sobie inny obiekt uczuć. Żal byłoby pożegnać Panią Śleszyńską.

Włamanie do Zarzyckiego, oszust skarbowy i intrygi nowego właściciela kamienicy – nic szczególnego.
Gadomska nadal jątrzy. Ale nie będę analizować zachowań tej bohaterki. Nie jest w żadnym stopniu wybitna, ot kolejna wredna baba, która niebawem opuści życie Marcina.

Apropo’s Kaszuby to ucieszyłam się kiedy zobaczyłam go z córeczkami Igi. Stefan Pawłowski po śpiewie zaprezentował widzom kolejne umiejętności.

W finale otrzymał zupełnie niezasłużony „zimny prysznic” od Krzysztofa.
Przecież to nie jest wina mecenasa, że ma pieniądze i nie musi martwić się o rachunki.
Iga nie stanęła w obronie przyjaciela, a jej eks zupełnie się zagalopował. Przecież Kaszuba był na każde zawołanie szalonej rodziny, przyjaciół i znajomych Małeckich i nigdy nie wystawiał im faktur za swoje usługi, a nawet nie prosił o jakikolwiek zwrot kosztów.

Mimo wszystko cieszę się, że doszło do tej rozmowy. Najwyższa pora, aby „sprzątaczka” otworzyła oczy i zrobiła swoistego rodzaju rachunek sumienia.

Joanna „zaplusowała”. Tak powinni prowadzić rozmowy dorośli, zakochani ludzie. Adam jest świetnym facetem i mam nadzieję, że ich związek będzie mieć happy-end.

Cóż tu dużo mówić. Po raz kolejny Pan Domagała mistrzowsko pozamiatał pozostałe wątki.
„Do Krzysiunia wróć” 😉
4 bobry – w tym większość za występy w szkole, bo nie ukrywam, że sprawa kamienicy jest banalnie przewidywalna i tylko niepotrzebnie wydłuża odcinki.

Ale piosenka jest majstersztykiem i należy ją nagrodzić 😀

10 odpowiedzi do “O mnie się nie martw – „Utalentowany tata” – po odcinku 2×11”

  1. Dla mnie też bardzo smieszna byla scena Krzysztofa na komisariacie i z Laurą Curyło 😉 dla mnie to jalepszy serial komediowy w polsce aktualnie jak nie najlepszy wogole 😉

  2. Zdecydowanie Paweł Domagała to taka lokomotywa napędowa tego serialu. Każda jego scena jest zgrana perfekcyjnie. Szkoda że ten aktor jest nie doceniany (chociaż uważam że i tak po filmie Wkręceni jest go dużo więcej w telewizji). Jestem ciekawa jakby zagrał „poważnego” faceta bo jak na razie to same komediowe role.
    Co do odcinka to może w końcu coś dotrze do Igi, bo przecież Marcin już wiele razy sugerował jej że nie chce być wykorzystywany, ale że troszczy się o nią itd.
    Nie bardzo tylko rozumiem Marcina z jednej strony to jego wyznanie do Igi miało taki charakter pod tytułem kocham Cię, ale z drugiej strony sypia z inną.

  3. Kasia, obejrzyj Miasto z morza. Tam miał mniej komediową rolę. No i ponownie polecam Kabaret na koniec świata. Domagała wraz z żoną i resztą ekipy są po prostu niesamowici.

  4. Odcinek świetny- zasłużone 4 bobry, co tu się więcej rozpisywać. Nie mam najmniejszych zastrzeżeń, ale wiem że OMSNM stać na więcej 😀 i zgadzam się z poprzedniczką, że zachowanie Marcina jest nieco nielogiczne. Sypia z Magdą, a składa deklaracje Idze. Mógł chociaż użyć czasu przeszłego w swoim wyznaniu: „robiłem dla Cb to wszystko itd.”

  5. „Kocham cię Igunia, wróć do Krzysiunia… trititi” – może zawładnąć stacjami radiowymi tego lata;)

    Tak od końca – występ dzikiego Krzyśka, jak i rozmowa z Panem władzą i wypomadowanym Kenem była przednia. Po tabloidach, gdzie imię matki jego dzieci zszargano za sprawą Kaszuby, sam DJ Krzysztof dał świadectwo patologii relacji rodzinnych przed publicznością, niekoniecznie dorosłą, co gorsza na szkolnej świetlicy. Uskrzydlony zwycięstwem pochwalił się mecenasowi swoim wyczynem na komisariacie i zrobiła się afera. Gdyby Iga chociaż słowem się odezwała… A tak potwierdza się stare porzekadło, że nawet najgłupsza kobieta może z mędrca uczynić głupca, kiedy ten się w niej zakocha;) Nie dziwi, że Marcin, niepewny swego, wobec takiego bohatera i artysty jak Krzysztof, wybuchnął.

    Z tego, co widać, gdyby Iga zrobiła tylko „pstryk”, zapomniałby, kto to jest Magda Gadomska, która podskórnie czuje, że pomiędzy nią a Marcinem jest Iga. Na nic wspólny lunch w gabinecie Kaszuby, odbieranie jego telefonów. Na szczęście są jeszcze myślący ludzie, którzy jak Laura Curyło potrafią kojarzyć fakty;) Magda za swoją jędzowatość i przebiegłość za trochę zapłaci, a razem z nią, mam nadzieję, że i pan Laskoń…

    Natomiast, co do pani Irenki, gdyby miało jej zabraknąć w trzecim sezonie, przestrzeń OMSNM stałaby się znacznie uboższa i mniej kolorowa;)

    Za odcinek 4,5 bobra:)

  6. Zdzisiek, widzę, że Cię moderuje, bo oprócz tego „przepraszam – tritititi – miało być;)” niczego nie widać… a ciekawa jestem, co tym razem napiszesz o odcinku…
    Ja się znów lekko z ogółem nie zgadzam 🙂 dla mnie odcinek jako całość w porządku natomiast piosenka Krzysztofa tym razem na granicy akceptowalności – to jest ten moment o którym pisałam – przeszarżowane, trochę za dużo… nie śmieszyło mnie ani trochę, byłam przerażona i zażenowana 🙂 Krzysztof jako humorystyczna przeciwwaga do całej reszty tak, Krzysztof jako bohater nr jeden – nie! W kolejnym odcinku jest już lepiej 🙂

  7. Co tu pisać występ Krzyśka był świetny i ta całą wojna zeszła na dalszy plan.

    A Gadomska powinna być z wypomadowanym( Laskoniem) bo oboje są siebie warci

  8. cynamonka faktycznie tam grał Paweł Domagała całkowicie zapomniałam o tym, bo to tak dawno temu było 🙂

  9. Ja się trochę nie dziwię, że Krzysio tak naskoczył na mecenasa, bo jak do niego dzwonił z aresztu to poczuł, że ten ma go gdzieś. Skąd mógł wiedzieć, że to intryga Gadomskiej. To dlatego na widok Laury powiedział, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie … A, że Iga go nie broniła ? Z jej perspektywy to faktycznie trochę wygląda, że „zabawił się ludem”, czyli nią, a potem wskoczył do łóżka żmijowatej pani mecenas jak gdyby nigdy nic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *