Jako, że prapremiera pojawi się dopiero jutro kilka słów znajdziecie poniżej.

Konflikt na linii Marcin - Iga nabiera siły.
Trudno stanąć jednoznacznie po jednej ze stron, bo każdą w jakiś sposób rozumiem.
Małecka po raz pierwszy ma zastrzyk gotówki, który chciałaby przeznaczyć na jakikolwiek procent stabilizacji. Zakup części mieszkania jest gwarancją na przyszłość dla niej i dziewczynek.
Marcin rozumie to po swojemu. Rodzice ukochanej nagle wyskoczyli z pieniędzmi i naciskają na ślub i wizyty u notariusza. Nie znam żadnego mężczyzny, który byłby szczęśliwy na wieść o tym, że zmiany w jego życiu dyktują przyszli teściowie.
Brakuje mi jednej rozmowy. Bez napinania się, bez nerwów i krzyków. Sytuacja jest prosta trzeba tylko spokojnie usiąść i spisać stosowną umowę.
Ale konflikt w każdym sezonie jest koniecznością. Przynajmniej zdaniem scenarzystów :)
Oliwy do ognia dolewa Paweł, który niekoniecznie zna się na związkach. Nominacja do najbardziej irytującej postaci gwarantowana :)

Widok pomalowanych ścian nawet mnie zirytował. Jeśli ustalamy, że chcemy mieć biały kolor, a po przyjściu do domu widzimy wściekły róż… Przysięgam pogoniłabym fachowca, mimo, że miał dobre intencje, a za niespodzianką stoją dzieci.
Marcin i tak okazał klasę ;)

Odcinek uważam za udany między innymi dzięki relacji Pani Irenki i Krzysia. Wizyty w biurze podróży, czy w salonie jubilerskim jak najbardziej na plus.
Przyjaciele zachowują się jak para zakochanych, więc wyrwane z kontekstu zdania potrafiły mnie rozbawić.
Widok starszego mężczyzny przy młodej kobiecie (czy odwrotnie) nie budzi już wielkich sensacji dlatego zdziwiłam się oglądając scenki związane z zakupami. Żaden pracownik w realnym świecie nie skomentowałby na głos różnicy wieku. O docinkach w kwestii dogadzania już nie wspominając. To było głupie.

Tradycyjnie Martusia zwierzała się swojemu przełożonemu w kwestii uczuć. Świetna scena Kaszuby seniora, który starał się okiełznać rowerek stacjonarny kontra chuda sekretarka na maszynie tortur :)

No cóż… Perspektywa małżeństwa z osobą, która migała się od pracy, nie była oparciem i ostatecznie zdradzała “z wiadomo kim” nie jest przyjemna.
Wcale nie dziwię Trytytce, że musi przemyśleć najważniejsze życiowe decyzje.

Tak jak pisaliście wcześniej - Ewka i Łukasz będą parą. Przy pierwszym spotkaniu zaiskrzyło i to dosłownie. Cieszę się, bo nigdy nie byłam fanką jej męża, ani mecenas Curyło.

Pani Irenka odrobinę się otworzyła - niebawem poznamy jej wybranka sprzed lat. Sprawa toksycznej miłości i bitej żony niezła, aczkolwiek bez większego szału (nie będzie wyróżnień w bobrach).
Ogólnie 3,5 zwierzaka po raz kolejny.