Kolejny odcinek bez udziału głównej bohaterki.
Ale Iga wróci już za tydzień i wówczas “będzie się działo” ;)

Krzysiek nadal trwoni gotówkę znalezioną w lodówce i przechodzi swoistą metamorfozę wizerunkową. Przy okazji starał się zabawić matkę mecenasa miłą i kulturalną rozmową o finansach.

Ale nie bawi jak dawniej. W zasadzie Małecki w trzeciej serii zrobił się po prostu karykaturą z poprzednich odcinków.
Powiedzcie mi po co na siłę wpychane są sceny w barze sushi, czy w sklepie z koszulami? Sama sobie odpowiadam - żeby pokazać widowni ulubionego bohatera jak najdłużej.
Tylko, że kilka tekstów rzuconych przez Pawła Domagałę (najczęściej krytykujących Marcina) to zdecydowanie za mało.
Nic śmiesznego.

Powrócił marnotrawny mąż Ewy, który nie pije ze szklanki. Chce zabrać małego Rafałka do Anglii. Nie trzeba być specjalistą od prawa rodzinnego, aby wiedzieć, że Ewa nie ma się czym denerwować. Bardzo rzadko w Polsce Sąd przyznaje opiekę nad dziećmi tatusiom.
Takie straszenie, żeby cokolwiek działo się w ich relacjach.
Zupełnie bez sensu…

Adam bardzo nietypowo oświadczył się Aśce. Mieliście rację, a jej reakcja to potwierdziła. On jest zamiast.
Tylko teraz nie wiem czy Zarzyckiej zależy jeszcze na Marcinie, czy zaczyna coś czuć do jego ojca.
Jak wiecie nie przepadam za jej wątkiem w trzecim sezonie. Nie mam zastrzeżeń do aktorki - tylko do scenariusza.
Niby ma faceta idealnego, a jednak musi poważnie przemyśleć odpowiedź. W zasadzie jak mody prawnik omyłkowo dał jej pierścionek nie miała żadnych wątpliwości i cieszyła się jak dziecko. Druga sprawa to te “nowe” oświadczyny. Czy Wam też zapachniało delikatnym szantażem?

Nad Martą i Tomaszem fruwają feromony. Marcin jest wciągany w wojnę Kaszubów i po raz kolejny wylało się szambo słowne.
Dobrze, że w finale mama postanowiła wszystko wyjaśnić.

Sprawa napadu na oddział banku okrutnie słaba. Aktorstwo, pomysł, dialogi. Złe to było bardzo i może na tym zakończę.

Jedynym wątkiem, który w jakiś sposób ciekawi mnie w trzecim sezonie jest nowy chłopak Doroty. Ewidentnie widać, że to prawnik, który ukrywa swoje wykształcenie pod szyldem “Redaktor”.
Człek musi być majętny, skoro postanowił bezrobotnej fryzjerce/sprzątaczce postawić wakacje na Krecie.

Czas na podsumowanie.
Było nijako. Mam wrażenie, że wszystkie kłótnie i problemy są wymyślane na siłę - byle tylko nakręcić scenę, pomieszać w życiu bohaterów i zapomnieć.
O mnie się nie martw w trzecim sezonie straciło wiele uroku. Być może to przez to, że nie ma Igi, która była osią zdarzeń?
Nie mam pojęcia.

Plus za koloryt i upał - powoli zaczyna nam go brakować ;)
1,99 bobra.
Czekam na Joannę Kulig.