Z tym wytrzymywaniem to jest tak, że całkiem sobie o tym tytule zapomniałam :)
Ale rano zerknęłam, a jako, że to nadal jest prapremiera - wszystko znajdziecie poniżej.

Wypadek Igi!
Dzięki wiadomościom od Was wiem, że Joanna Kulig znowu miała sporo innych zawodowych zobowiązań, więc chwilowo musiała zostać wykluczona z O mnie się nie martw.
Staż już był, teraz czas na wypadek, szpital i rehabilitację. Tylko powiedzcie mi dlaczego nasza bohaterka została tak skrzywdzona przez scenarzystów?
Ja rozumiem, że Małecka jest impulsywna i częściej coś robi niż myśli, ale żeby po ciemku grzebać w skrzynce z prądem nie mając o tym zielonego pojęcia?
A gdyby tak do upadku doszło poważne porażenie?

Do obsady dołączył Jakub Wesołowski i to on będzie rehabilitantem, a Marcin po raz kolejny będzie ogarniać całą rodzinkę.

Narzekałam ostatnio, ale dzisiaj muszę się powtórzyć: Co się stało z naszą dobrotliwą Asią?
Rozumiem, że jest zazdrosna o kontakt Pawła z Sylwią, ale prawniczka nic jej jeszcze nie zrobiła, a i goła kostka nie dał powodów do zmartwień. I te zołzowate docinki podczas śniadania. Jeszcze kilka odcinków i mamy faworytkę jesiennej sondy “Najbardziej irytująca postać” ;)

Paweł i Sylwia - to inny przypadek. Na razie przyjacielskie relacje, pilot na horyzoncie, ale ja chciałabym, żeby zostali parą. Joanna może wrócić do męża.
Uwielbiam chemię, która krąży między nimi. I próby ratunku i namawianie do skorzystania z ubikacji w kąciku, rozmowy o randce w ciemno - wszystko w punkcik.

Martusia w roli najlepszej opiekunki Zbysia - cudowna. I to nawiązanie do Prezydenta Francji…
Podejrzewam, że kiedy sama zostanie matką to nastanie istne szaleństwo scenariuszowe :)

Macie rację.
Świetny pomysł z kolejnym przesunięciem w czasie. Iga wygląda kwitnąco, chociaż jak każda młoda mama nie wyleguje się po nocach ;) Marcin jest ojcem idealnym. Zabieg z wożeniem malca po mieście celem ululania może i czasochłonny, ale jak widać ładnie się sprawdza.

Sprawa odcinka taka sobie, ale pokazała, że Małecka nadal walczy jak lwica o innych, a przede wszystkim mówi do “Wujko-dziadka” TATO ;)

Nie podoba mi się jedynie sposób traktowania Francuza przez załogę Krzyśka. Ok. Rozumiem Martę, której niepłacący lokator może działać na nerwy. Ale reszta?
Małecki raz go broni, innym razem obraża - chociaż jakby nie było przyjaciel wyświadcza mu przysługę.

I Kto dał prawo Jackowi do kąśliwych uwag i chamskich docinków?
Przy podniosłym hymnie Filip podjął decyzje, a ja się cieszę, że w końcu wyprowadzi się z toksycznego środowiska.

Odrobinę brakuje mi Pani Irenki (po kiego grzybka dalej męczy się ze specjalistą od Szekspira?), ale reszta daje sobie radę, więc niczego ujmować nie będę :)

Koloryt na plus, podobnie jak relacje Igi i Marcina.
Asia drażni mnie okrutnie i niestety mam wrażenie, że dopiero się rozkręca.
O mnie się nie martw zalicza bardzo udany start siódmej odsłony i myślę, że 3,99 bobra będzie oceną sprawiedliwą (nie dodaję za sprawę odcinka, bo była naprawdę przeciętna).