O mnie się nie martw – „Żadnego rozwodu nie będzie” – po odcinku 11

Prapremiera się odrobinę opóźniła, aczkolwiek już jest. I ja jestem 😉

Podsumowanie poniżej.

Przed finałem akcja rozwarstwiła się jak chusteczka higieniczna w pralce 😉

Bo powiedzcie po co wciśnięto nam Grażynę ukrywającą się w domu pasierba?
Rozczochrana pantera, bez zmiany bielizny cztery dni zalega na kanapie i daje się poniżać szorstkiej Martusi.
Ja rozumiem, że jej się nudzi w podmiejskiej willi. Ale przecież nikt jej nie broni wpadać w odwiedziny do Krzysia.
Albo tatko Igi jazzujący na trąbce?
Po raz kolejny nie było pomysłu na pojawienie się Pana Orzechowskiego w produkcji.

Małecka miała nosa irytując się na widok „cioci” krzątającej się po wspólnym mieszkaniu. Jednak „kobieca intuicja” to najlepszy radar na świecie.
Sylwia zakochała się w Marcinie.
Durny ten wątek i w zasadzie komu potrzebny?
Polubiłam postać stażystki, a teraz muszę ją dołożyć do grona „femme fatale”. Przybyła, namieszała i chyba będziemy się żegnać…

Paweł nie potrzebuje żadnego rozwodu, a Adam boleśnie przeżywa świadomość, że Joanna zamieszkała z rywalem.
Wstrzymam się z komentarzem do przyszłego odcinka.

Na chwilę pojawił się Pan Sapryk. Szkoda, że jego rola trwała tak krótko i produkcja nie wykorzystała talentów.
Zapachniało schematem. Młoda blondynka zakochała się od pierwszego wejrzenia w przystojnym Ciachorowskim (grę aktorską tegoż Pana uprzejmie przemilczę 😉

Znalazł się mąż Sylwii.
Prawniczka pojechała do więzienia bez stosownych dokumentów i odesłano ją z kwitkiem.
Służbiści byli naprawdę przekonujący 🙂
Tylko po co znowu zabrano nam kilka cennych minut odcinka na sceny, które nic nie dały?

Marcin zapowiada rychły ślub, a ciocio-babcie i dziadkowie zalegają na łóżkach przeglądając product placement w postaci kont oszczędnościowych.
Rozmemłana akcja, niepotrzebne przedłużacze i chyba brak pomysłów. Byle do finału!

Po raz kolejny 2 bobry.

7 odpowiedzi do “O mnie się nie martw – „Żadnego rozwodu nie będzie” – po odcinku 11”

  1. Adam nareszcie pokazuje pazury, do tej pory był strasznie niemrawy. I to mi się podoba, tak trzymać. Facet stawał na głowie żeby Aśce niczego nie brakowało a ta jak zwykle leci za pierwszym lepszym prawnikiem, który nie chce się wiązać i tylko zabawa mu w głowie. Ciekawe jak ten wątek zostanie rozwiązany ale jestem już pewna, że specjalnie ta sytuacja jest nakręcona by było co wyjaśniać w 7 sezonie.

  2. Może i trochę rozmemłana akcja ale oglądało się łatwo i przyjemnie. Do tego wiadomo że Marcin nic sobie nie robi z zakusów Sylwii 🙂 Ten jego tekst o tym że jest jego stażystką tak wiele mówił, a poza tym rączki trzymał przy sobie jakby obawiał się ponownie jakaś ręka znowu wyląduje na jego 🙂 No i w najważniejszym momencie odwrócił głowę żeby Sylwia nie pomyślała sobie czegoś. Widać było ten jego dystans.
    Myślę że Witka- sprytka tak trochę na siłę wciągnęli do odcinka żeby można go było na ślubie pokazać.

  3. A ja sie musze zgodzic chociaz lubie ten serial. Nastepna mieszaczka w zyciu Igi i Marcina. Tez nie wiem po co jak i tak bedzie slub

  4. Odcinek nie był rozwarstwiony, tylko taki „zamiast”. Zamiast Pani Irenki pojawił się równie komediowy dziadek Witek, który oprócz niespełnionego wirtuoza trąbki odegrał rolę troglodyty przy stole z prawie swatową. Swoją drogą świetna Katarzyna Gniewkowska. Konsumpcja lanczu alias późnego śniadania bez sztućców przednia:)

    Macocha Grażyna nie chce wracać do pustego domu, więc przykleiła się do pasierba z wyglądu przypominającego męża nieboszczyka i ani drgnie. Adminko, co do bielizny, to skąd wiesz, czy w swej rozczochranej głowie wcześniej nie ułożyła sobie chytrego planu, że trochę pomieszka poza domem i nie wzięła zapasu tego i owego do przepastnych kieszeni swego lamparta;)

    Sylwii po prostu nie lubię. Z odcinka na odcinek coraz bardziej irytuje. Mimo trudnego dzieciństwa, nie wzbudza litości. Słodka istotka, jak się okazuje, z mężem w kryminale, co to bezsensownie zadurzyła się w swoim mentorze. W dodatku wszyscy o tym trąbią. Do tego Marcin nagle pragnący się ożenić z Igą, jakby to miało być lekiem na zakusy ponętnej blondynki.

    Szkoda mi Adama, ale cóż, miłości raczej nie można kupić. No chyba że Aśka zawiedzie się na Radeckim i doceni męża. Tak na koniec ode mnie – do Madejskiego bez żadnego konfliktu interesów pasowałaby Sylwia;)

  5. Marcin już na początku sezonu w rozmowie z Igą mówił,że ślub odbędzie się od razu po jej powrocie,więc to nie jest” tarcza ochronna” na Sylwię.

  6. Świetnie by było, jakby adminka szybko dała rencenzję 12 odcinka. Jestem ciekawa co powie, bo po tym odcinku fani są mocno zdenerwowani. 😛 Nawet ja… po części

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *